Doc. dr hab. Jolanta Dworzaczkowa

 

Projekt programu szkolnego Jana Jonstona

 

Gdy Jan Amos Komeński rozpoczął działalność w Lesznie, jego idee nie padły bynajmniej na grunt nieprzygotowany. Do ludzi, których z pewnością nie musiał przekonywać do nowego spojrzenia na problemy pedagogiki i dydaktyki i konieczności odejścia od skrajnie jednostronnego językowo - re­torycznego modelu kształcenia, należał Jan Jonston. Już w czasie studiów w bytomskim Schonaichianum, później na zagranicznych uczelniach, na koniec jako prywatny nauczyciel uczęszczających do leszczyńskiego gimnazjum mło­dych Zawadzkich, wyrobił sobie przekonanie, że trzeba ułatwić i skrócić nau­czanie łaciny i wprowadzić do szkól tzw. przedmioty realne. Już pierwszy ich kontakt pomiędzy lutym a czerwcem 1628 r. przyniósł doniosłe rezultaty. To Jonston udostępnił Komeńskiemu przywieziony z Niemiec podręcznik Janua Hnguaruin, pióra irlandzkich zakonników Johna i Williama Bates. Stanowiło to ostateczny impuls do powstania rewelacyjnego podręcznika Janua linguarurn reserata. Ze swojej strony Jonston znalazł się pod silnym wpływem Komeńskiego; dowodzi tego m.in. głębokie zaangażowanie w sprawę Krystyny Poniatowskiej, co miało wymiar nie tylko medyczny, ale wręcz światopoglą­dowy.

Po powrocie w 1631 r. z drugiej zagranicznej podróży Jonston mógł zaz­najomić się z gotową już Janua oraz bez wątpienia z programami szkolnymi Komeńskiego, znanymi z nieco późniejszej Wielkiej Dydaktyki. Czeski peda­gog chciał utworzyć sześcioletnią szkołę powszechną, o bardzo wszechstron­nym zakresie nauczania w języku ojczystym, gdzie dzieci przyswoiłyby sobie elementarne wiadomości z różnych dziedzin wiedzy. Dalej następowała sześcioklasowa szkoła średnia, łacińska. W klasie I - gramatycznej, uczeń miał opanować potoczną łacinę. Komeński dodał tu metafizykę, tłumacząc, że cho­dzi tylko o podstawowe pojęcia, bez których trudno dalej uczyć. Równolegle miała być wykładana historia biblijna. Klasa II to klasa fizyczna, przy czym fi­zyka była tu rozumiana tradycyjnie, jako filozofia przyrody, a uzupełniła ją historia naturalna, czyli zoologia, botanika, mineralogia, anatomia i fizjologia człowieka, („Historią" nazywano wówczas naukę opisującą konkretne zjawis­ka tak przyrodnicze, jak społeczne). Klasa III - matematyczna, wraz z geogra­fią i astronomią, i tu, (zupełna rewelacja!) znalazło się miejsce dla historii sztuk, odkryć i wynalazków. Klasa IV - etyczna z historią moralności. W klasie V - dialektycznej obok logiki miano wykładać historie obrzędów religij­nych różnych ludów. Klasa VI - retoryczna z historią powszechną".

Komeński przygotował te projekty z myślą o organizacji szkolnictwa w przyszłych, wyzwolonych spod habsburskiego panowania. Czechach. Było chyba jasne, że jego pomysłów nie da się dosłownie zastosować w leszczyń­skim gimnazjum. Wszystko wskazuje na to, że Jonston postanowił tak przero­bić ten program, by lepiej odpowiadał aktualnym potrzebom, Synopisis didacticae Jonstonii3 powstała w pierwszym okresie jego trzeciego pobytu za gra­nicą, a więc około 1632 r4. Przedstawię ją możliwie najkrócej, porównując z koncepcjami Komeńskiego.

W obszernym wstępie swego dzieła. Jonston omówił cele i metody nau­czania, na ogól zgodne z Komeńskim. Program każdej klasy zawierał, obok przedmiotu głównego, historię i wychowanie religijne. Wiadomo było, że w Polsce nie ma i nie będzie szkoły elementarnej, jaką wymarzył sobie Komeń­ski, tym potrzebniejsza była więc klasa wstępna, jaka wedle wszelkiego praw­dopodobieństwa istniała przy gimnazjum leszczyńskim. Głównym jej celem było nauczenie czytania, pisania i poprawnej wymowy słów łacińskich oraz pamięciowe opanowanie jak największej ich ilości, przy czym wszystkie miały być tłumaczone i objaśniane w jeżyku ojczystym. W przerwach między lekcja­mi, dla odprężenia, nauczyciel mógł opowiadać w języku ojczystym interesu­jące fragmenty z Pisma Świętego.

Klasę gramatyczną, u Komeńskiego niewątpliwie przeładowaną, Jonston podzielił na II i III. W obydwu podstawowym podręcznikiem była Janua, jak się zdaje w pierwszym łacińskim wydaniu, bez nieco później dodanych przekładów w językach ojczystych. Tłumaczenia miały się odbywać na lek­cjach. Przerabiano gramatykę, a w klasie III również stylistykę. Historię wy­kładano na podstawie pisarzy kościelnych i Martyrologii; z objaśnieniami w języku ojczystym (niewątpliwie chodziło o dzieło J.Foxa, Book of Martyrs, o prześladowaniu protestantów w Anglii za panowania Marii Tudor, bardzo rozpowszechnione w różnych przekładach i przeróbkach). Komeński ponadto uznał, że jego klasa gramatyczna jest za trudna i napisał Yestibulum do począt­kowego nauczania łaciny, ale ten podręcznik wydany w 1632 r. , najwyraźniej nie dotarł jeszcze do Jonstona.

Ponieważ w tych trzech klasach miano uczyć niemal wyłącznie łaciny. Jonston uznał, że program ich uczniowie mogą przerabiać w domu pod kie­runkiem własnych nauczycieli, co oczywiście dotyczyło tylko zamożnych ucz­niów. Takie rozwiązanie na pewno nie było po myśli Komeńskiego.

Przedmioty realne pojawiły się u Jonstona na wyższym szczeblu naucza­nia. U Komeńskiego fizyka następowała po metafizyce. Jonston na tym etapie metafizyki nie wprowadził i u niego matematyka poprzedzała fizykę. Wcze­śniej jednak umieścił nową klasę jako IV. O ile dla Komeńskiego najważniejszy był wszechstronny rozwój człowieka, to Jonston brał pod uwagę, kogo szkoła ma wykształcić. Dzielił więc uczniów na dwie kategorie: szlachtę i „te­ologów'', tj. przyszłych duchownych. Łacina była potrzebna jednym i drugim, ale kandydaci do studiów teologicznych powinni byli poznać przynajmniej po­czątki greki i hebrajskiego. W ówczesnych gimnazjach uczono greki, jeśli tylko były ku temu możliwości, gdyż dobra znajomość tego języka zapewniała duży prestiż w uczonym świecie. Ale przeciętnemu szlachcicowi nie zależało na opinii człowieka wielce uczonego i Jonston wiedział, że szlachta niechętnie zabiera się do greki. Przewidział więc osobną klasę dla tych, którzy powinni uczyć się greckiego i hebrajskiego, w takim zakresie, w jakim było to niezbędne do studiowania oryginalnych tekstów Biblii. Nie było tu oczywiście mowy o greckiej literaturze klasycznej. W klasach retorycznych humanistycz­nych gimnazjów czytano mówców, Sokratesa, (tak było w szkole w Lesznie w 1604 r.) i Demostenesa, znacznie rzadziej poetów; Jonston nie zamierzał tego naśladować.

Klasa V obejmowała matematykę z geometrią, astronomię i geografię. Szczególny nacisk położony został na zastosowanie tych nauk w miernictwie, architekturze, budowie maszyn. Uczniowie mieli się posługiwać przyrządami, obserwować gwiazdy i zjawiska klimatyczne. Jonston polecał tutaj podręczniki J. H. Alsteda, z których korzystał również Komeński, wykładając te przed­mioty w Lesznie. Charakterystyczne jest, że u Jonstona omawianie konkret­nych zagadnień z dziedziny miernictwa, konstrukcji budowli czy maszyn, zas­tępowało historię; ewentualnie dodawał cokolwiek z „historii filologicznej".

Z tego, co pisał Jonston o klasie VI - fizycznej, można wnosić, że nie obejmowała ona fizyki we współczesnym znaczeniu tego słowa, ale historię naturalną: wiedzę o roślinach, zwierzętach, minerałach, anatomii. Autor silnie podkreślał konieczność stosowania metody poglądowej. Żadna inna „historia" nie była tu potrzebna.

Klasa VII miała, wedle wstępu do Synopsis, obejmować logikę, retorykę i poetykę; dalej jednak nosiła nazwę logicznej. Jonston włączył tu metafizykę. Metody nauczania logiki wyłożył dość obszernie. Retoryka była zwykle wy­kładana razem z logiką; Komeński próbował te przedmioty rozdzielić, tworząc dla nich osobne klasy, ale szybko z tego zrezygnował. Jonston natomiast po­traktował retorykę wręcz marginalnie, bez ćwiczeń. W tej klasie zalecał histo­rię obrzędów oraz, bardzo ogólnikowo i niejasno, „co innego" z gramatyki, retoryki, logiki.

Klasa VIII, filozofii praktycznej, stanowiła właściwe przygotowanie do działalności publicznej. Mogła więc być rozłożona na dwa lata. zwłaszcza dla tych, którzy nie uczyli się greckiego i hebrajskiego. Obejmowała etykę, ekonomię i politykę oraz gruntownie traktowaną historię powszechną i ćwicze­nia w wymowie. Autor przyjmował możliwość dodatkowego półrocznego kursu, na którym powtarzano by dotychczasowy materiał i ćwiczono układanie przemówień i dysput. Widać, że do takich zajęć, szczególnie ważnych dla szlachty, Jonston przywiązywał duże znaczenie. Pisząc o potrzebnej uczniom „rekreacji", proponował, aby przez zabawę przygotowywali się do przyszłych zadań: szlachta mogła bawić się w sejm, „teologowie" w wygłaszanie kazań.

Wychowanie religijne miało polegać na uczeniu katechizmu najpierw w języku ojczystym, później po łacinie, a w wyższych klasach artykułów wiary. Jonston nie zapomniał o teatrze szkolnym; przedstawienia powinny się odby­wać co dwanaście tygodni.

Już chyba tylko w sferze marzeń pozostawało proponowane utworzenie stopnia akademickiego z sześcioma specjalnościami: 1. matematyka, 2. fizyka, 3. logika i metafizyka, (tu dołączono retorykę), 4. etyka, ekonomia i polityka, 5. teologia, 6. medycyna.

Można przypuścić, że Komeński i Jonston, choć ich koncepcje programu nie były identyczne, podzielili między siebie zadanie przygotowania podręcz­ników. Jak wiadomo, Komeński wydał drukiem, obok Vestibulum i Januy, podręcznik fizyki. W rękopisie pozostał zarys metafizyki: Prima philosophia. Nie doczekał się druku podręcznik astronomii i zaginął prawdopodobnie w po­żarze Leszna w 1656 r. Zachował się natomiast jego fragment Historia prophana sive politica. D. Ćapkova sądziła, że Komeński przerwał pracę, aby przekazać ją Jonstonowi5.

Nie ulega wątpliwości, że znane podręczniki Jonstona wydawane w cza­sie pobytu zagranicą w latach 1631- 36, historii naturalnej, historii powszech­nej, etyki i nie zachowany podręcznik historii obrzędów, miały służyć szkole w Lesznie.

Szkoła leszczyńska nie stała się jednak sześcio - ani ośmioklasową. Wpłynęły na to z pewnością również warunki materialne. Choć Rafał Lesz­czyński był wielkim dobroczyńcą i szkoły i Komeńskiego, to jego hojność miała granice. Był bogaty, ale nie na miarę Zamojskich czy Radziwiłłów. Póki Bogusław Leszczyński uczęszczał do gimnazjum, jego wychowawca, Michał Henrici, pełnił jednocześnie obowiązki konrektora i był opłacany przez dwór. Gdy to się skończyło, nie było łatwo utrzymać nawet czterech nauczy­cieli i trzeba było obciąć pensję rektora z 400 do 300 zł rocznie6. Ponadto tak wielkie zmiany, jakie proponowali obaj uczeni, mogły być szokujące nawet dla tych, którzy krytykowali jednostronność dotychczasowego kształcenia. Czy nie obawiano się obniżenia poziomu nauczania retoryki? Miało to zasad­nicze znaczenie, nie tylko ze względu na praktyczną przydatność tej umie­jętności, ale również na konieczność konkurowania ze szkołami jezuickimi.

Komeński szybko zmienił koncepcję. Bezpośrednio po klasach grama­tycznych miała następować bardzo rozbudowana klasa retoryczna i tak pozos­tało w czteroklasowym gimnazjum w Lesznie. Wbrew teoretycznym deklaracjom, że w szkole nie należy czytać „pogańskich" autorów, uznawał koniecz­ność czerpania ze wzorów antycznych pisarzy, a co za tym idzie uczenia łaci­ny, nie tylko jako języka potocznego, ale również „archaicznej". Miał nadzie­ję, że odpowiedni do tej nauki podręcznik opracuje Jonston7.

Do tego jednak nie doszło. Z czasem współpraca obu uczonych uległa rozluźnieniu. Jonston miał za złe Komeńskiemu, że zajął się Pansofią, zamiast dalej pisać podręczniki8. Komeński ponadto wyjechał do Anglii w połowie 1641 r., a później na krótko wracał do Leszna, w latach 1648 - 50 i 1654 - 56. Natomiast Jonston około 1638 r. objął funkcję scholarchy i pełnił ją do samej wojny szwedzkiej. Nadzorował więc pracę szkoły i miał wpływ na ostateczny kształt programu, który niestety tylko w przybliżeniu da się odtworzyć. Trudno wątpić, że używano jego podręczników historii naturalnej i powszechnej; mniej pewne czy etyki, gdyż w 1635 r. zalecono dzieła profesora uniwersytetu w Heidelbergu, Abrahama Scultetusa, Ethicorum libri dno (1603)9. Z pewnoś­cią Jonston pilnował odpowiedniego poziomu nauk matematycznych. Są pew­ne przesłanki aby sądzić, że „filozofię praktyczną" wykładano zgodnie z jego zaleceniami. Wszystko to jednak tylko hipotezy.

Szczęśliwym trafem było, że ci dwaj ludzie spotkali się i nawiązali współpracę. Genialny wizjoner Komeński i skrupulatny erudyta Jonston wza­jemnie się uzupełniali z korzyścią dla nich i całego środowiska.

 

Przypisy

1 M. Bećkova, Jan Jonston a Jan Amos Komensky, w: Studia i materiały do dziejów nauki  

  polskiej, Seria B. z. 28 1978. s. 188.

 

2  J. A. Komeński, Wielka dydaktyka, Wrocław, 1956, s. 299-305.

 

3 Monumenta Germaniae Paedagogica, t. 26, Berlin 1903, s. 301-312. Streszczenie; A.

  Matuszewski, Odrębność i stereotypowość życia umysłowego w Lesznie w XVII wieku  

  Leszno 1998, s. 53-57.

 

4 W liście do Hartliba z 20 VIII 1634 r. pisze, że Synopsis powstała „przed niewielu laty".

   The letters of Jan Jonston to Samuel Hartlib, wyd. A. Matuszewski, Warszawa 2000, s. 72.

 

5 D. Ćapkova, Myślenka lidske aktivity v Komenskeho pojeti dćjin, Praha 1972, s. 24.

 

6 Dekrety Jednoty Bratrske, vyd. A. Gindely, Praha 1865, s. 297.

 

7 Korrespondence J. A. Komenskeho, vyd. A.Patera, s. 37.

 

8 M.Bećkoya, l.c.

 

9 Dekrety Jednoty, s. 296.