Autor
Tytuł      Zapomniane nazwiska
Źródło     Przyjaciel Ludu Zeszyt I/XCVII 2003

 

Dawni niemieckojęzyczni leszczyniacy, których wiatr historii wywiał z rodzinnego miasta, nie mogąc do niego zawitać w okresie powojennym z racji politycznego chłodu unoszącego się ponad naszymi granicami, dawali upust swoim tęsknotom publikując na przykład wspomnienia. Przykładem takich wspomnień są "Lissaer Erinnerungen" (tj. "Leszczyńskie wspomnienia") Richarda Schmadickego, należącego do rodziny wydawców najstarszego leszczyńskiego dziennika "Lissaer Anzeiger", które ukazały się drukiem w 1956 r. w Niemczech. Wyłania się z nich obraz mieszkańców Leszna całkowicie różny od tego, do jakiego już od dziesiątków lat jesteśmy przyzwyczajeni. Na swój sposób interesujący - wystarczy podążyć tropem narracji R. Schmadickego, którego uwaga koncentruje się przede wszystkim na okresie przełomu XIX i XX w. i dalej, aż po lata dwudzieste.
 

Starając się historii nie uchybić R. Schmadicke wymienia wstępnie takie leszczyńskie osobistości jak Jan Amos Komeński, Jan (Johann) Heermann, czy Jan (Johann) Metzig, z których każda stanowi temat sam w sobie, godny oddzielnego omówienia. Tu tylko na marginesie pragnę z etymologicznej perspektywy nadmienić, że nie sposób się dziwić, iż wywodzący się z braci czeskich (Bőhmische Bruder) J.A. Komeński był dla Niemców kimś bliskim. Język niemiecki rozróżnia wyraźnie przydawki "tschechisch" i "bőhmisch", tą ostatnią rezerwując dla Czechów władających językiem niemieckim.Warto też przypomnieć, że właśnie w średniowieczu właśnie Bőhmen (Czechy) jako księstwo miały prawo uczestniczenia za pośrednictwem swego władcy w wyborze cesarza Rzeszy Niemieckiej Zresztą historia relacji etnicznych na pograniczu czesko-niemieckim to sprawa, która bywa niekiedy przypominana także obecnie przez jednych, albo drugich naszych sąsiadów.
 

Powróćmy jednak do Leszna końca XIX w, w którym R. Schmadicke i inni jego mieszkańcy "byli za niemieckich czasów u siebie w domu". W pierwszej kolejności wyłaniają się sylwetki ówczesnych wojskowych. Najbardziej znanym leszczyńskim żołnierzem był wtedy August von Mackensen (w przyszłości awansowuje do rangi marszałka), który jako ochotnik wstąpił w 1869 r. w Lesznie do III Szwadronu II Pułku huzarów przybocznych i wraz z nimi wyruszył w 1870 r. na wojnę francusko-niemiecką. Zdobył wielką sławę w czasie l wojny światowej podczas walk na froncie wschodnim. Gdy został generałem dowodzącym 17 Korpusem w Gdańsku, miał powiedzieć do oficera, ówczesnego porucznika von Trotha, odmeldowującego się u niego jako przeniesiony do Leszna, następujące słowa: "Do Leszna został Pan przeniesiony? Pieszo bym szedł do Leszna, gdybym tylko mógł!" Pierwszym dowódcą nowoutworzonego 2 Poznańskiego Pułku Artylerii Polowej Nr 56 był pułkownik Schwarz. Jednym z najbardziej znanych oficerów tego pułku był kapitan Angerstein, który wraz ze swoją 4 Baterią zdobył w 1914 r. cztery lekkie działa francuskie, potem wystawione przed naszym ratuszem.
 

Należy wspomnieć także o sekretarzu pocztowym Franzu będącym podczas wojny w roku 1870/71 sekretarzem poczty polowej, który był obecny w Wersalu podczas cesarskiej proklamacji. Poza tym był on wielkim znawcą przyrody i miłośnikiem lasów. Poeta Walter Flex zgłosił się na początku l wojny światowej w Lesznie jako ochotnik do III Batalionu Pułku Artylerii Nr 50, przed jego wyruszeniem w pole. Był wówczas nauczycielem domowym, któremu powierzono edukowanie synów barona von Leesen rezydującego w Drzeczkowie. Zginął w trakcie działań wojennych w 1917 r. Jeśli cała jego twórczość jest podobna do znanego mi wiersza Ostmarkenlied (tj. Pieśń Marchii Wschodniej), a tak śmiem przypuszczać, to jest to pisarstwo w duchu patetyczno-nacjonalistycznym, tendencyjnej odmiany tzw. Heimatliteratur.
 

Ottomar Anschutz (1846-1907) należał do najwybitniejszych fotografów swojej epoki i był prekursorem kinematografii. Wynalazł migawkę szczelinową do robienia zdjęć migawkowych, jak również tworzył sekwencje zdjęć obrazujących ruch za pomocą kilku połączonych ze sobą kamer. Przy konstruowaniu nowych aparatów pomagał mu znany ze swej oryginalności budowniczy organów Johann Schneider, wybitny mistrz w swoim fachu, który przybył do Leszna w 1872 r. celem dokonania naprawy organów w kościele św. Krzyża, a pozostał tu aż do końca swoich dni. Ottomar towarzyszył cesarzowi Wilhelmowi II podczas jego podróży do Palestyny. Wygłosił wykład na temat postępów w dziedzinie fotografii podczas jednego z posiedzeń Stowarzyszenia Rzemieślników. Spośród osób zatrudnionych w administracji miasta Leszna należałoby wymienić chociaż najważniejsze nazwiska, jak choćby nadburmistrza Maxa Hermanna, starego kawalera trzymającego zazwyczaj za plecami oburącz laskę. Jego poprzednikiem był Weigelt. Ich nazwiska posłużyły do nazwania ulic. Zaś jego następcą został Wollburg, na którego to czas urzędowania przypadło m.in. wielkie budowanie koszar, zakładanie kanalizacji i wodociągów. Również za czasów burmistrza Schwidetzkyego można mówić o ożywionym życiu intelektualnym w Lesznie. Jego córka otrzymała później profesurę na Uniwersytecie w Moguncji. Zaś następcą jego był Kolbe. Radny miejski i jej późniejszy przewodniczący Contenius był twórcą małego ogrodu zoologicznego przy promenadzie. Inne nazwiska przewodniczących rady miejskiej to: radca prawny Wolff, właściciel młyna parowego Ernst Schneider, radca do spraw rachunkowości Schulte, mistrz masarski Ferdinand Wurst, jak również adwokat Roll. W pamięci R. Schmadickego pozostali także inni członkowie rady miejskiej: specjalista od rachunkowości Theodor Liebelt, bankier Schreyer, mistrz budowlany Müller i właściciel ziemski Oertner
 

Spośród urzędników miejskich doby przełomu wieków wymienia on sekretarza miasta Josefa Feickerta, inspektora policji llgnera, skarbnika miasta Herbrichta; następcami tego pierwszego byli Zimmermann i Ripp. Zakładami miejskimi kierowali: Heinke, Pohlit, Krause, a w końcu Ludwig Bethge, który napisał zasługującą na podziękowanie historię takich miejskich zakładów jak gazownia, elektrownia, czy wodociągi. Inspektor rzeźni miejskiej Wiegand służył wraz z Mackensenem u Czarnych Huzarów jako weterynarz doglądający koni. Kierującemu strażą miejską Röhrowi studenci sprawili niejednego psikusa podczas ferii. Każdy znał i poważał leszczyńskich duchownych wszystkich wyznań: superintendentów Theodora Linkego i Gotfrieda Smenda, jak również pastora Wilhelma Willigmanna i ostatniego pastora Martina Rutza z ewangelickiego kościoła św. Krzyża, leszczyńskiego historyka i pastora zarazem Wilhelma Bickericha, pastora Kiehla (później generalnego superintendenta w Pile) i pastora Wolfganga Bickericha (który w przyszłości, tj. w 1939 r. miał się fatalnie zapisać w pamięci miejscowych Polaków) z reformowanego kościoła św. Jana, pochodzącego ze Strzyżewic dziekana Anthona Tascha, który w ramach swej działalności redaktorskiej wypowiadał się chętnie na łamach periodyku "Germania" i który w znacznej mierze z własnej kieszeni przyczynił się do odnowienia katolickiej fary (poprzez mistrza budowlanego Franza Feuera) i do wybudowania szpitala im. św. Józefa.

Długoletnim rabinem gminy podlegającej leszczyńskiej synagodze był dr Samuel Baeck. Jego następcą był Gelles. W Zaborowie działał przez wiele lat pastor Rohrbach. Dyrektorem gimnazjum, które na przełomie wieków otrzymało imię J.A. Komeńskiego, był Alfred von Sanden, znany również jako autor podręcznika do nauki języka niemieckiego. Na czas jego urzędowania przypadły w 1905 r. obchody 350 rocznicy istnienia tej szkoły. Poprzednikiem Sandena był Karl Kunze, autor gramatyki greckiej oraz twórca kalendarza Związku Niemieckich Filologów. Doznanych nauczycieli należeli: rubaszny Nesemann, Toeplitz, któremu uczniowie po jego wydaleniu urządzili przemarsz przy ogniach pochodni, Prause zajmujący się ogródkiem szkolnym, zadziorny, białobrody Hengstenberg udekorowany w 1870 r. Krzyżem Żelaznym, pełen humoru matematyk Zschiedrich, odznaczający się ciętym językiem Kurth, Wundrack (późniejszy dyrektor szkoły w Śremie), Reichert, Klein, Holubiczko, Arthur Bonin będący wielkim admiratorem muzyki Wagnera, srogi Schulz, Paul Beer wspominany z czcią przez każdego spośród jego uczniów, który jednocześnie był wydawcą miesięcznika "Aus dem Posener Lande" ("Z Ziemi Poznańskiej") oraz Walther Schober, znany z wielu publikacji. W czasach "polskich", tj. po 1918 r, kierowali niemieckim gimnazjum im. J. Kanta Hermann Vincent i Otto Kayser
 

Spośród byłych gimnazjalistów na przypomnienie zasługują: Gerhard Weise, jako późniejszy adwokat w Gdańsku, mężny bojownik przeciwstawiający się nacjonalizmowi; Hermann Runge, który ponoć jako porucznik Landwehry miał w 1920 r. otrzymać zadanie przekazania miasta wojskom polskim i który w późniejszym czasie kierował Bankiem Wiejskim w Lesznie; Alfred Lattermann udzielający się naukowo (poległ pod Berlinem w maju 1945 r.); Rudolf Levysohn, który pod nazwiskiem Rudolfa Leonhardta stał się znanym poetą (wyemigrował w 1933 r., zmarł w 1954 r. w Berlinie). Na początku XX w. dyrektorem katolickiego seminarium nauczycielskiego był Thunert, zaś ewangelickiego seminarium nauczycielskiego Rohde, który podczas l wojny światowej poległ jako oficer na froncie zachodnim. Prywatnym liceum kierowała przez wiele lat Anna Sander. Rektor Elle z ewangelickiej szkoły miejskiej organizował podczas l wojny światowej ciekawe wieczory dyskusyjne. Jego poprzednikiem był Rajewski Świetnym nauczycielem gimnastyki, a jednocześnie kierownikiem męskiego klubu gimnastycznego był Emil Jaensch. Kantor Neumann był wybitnym dyrygentem chóru i męskiego stowarzyszenia śpiewaczego przy kościele św. Krzyża; jego następcą w roli kantora był Bader. Kantor Paul Greulich z kościoła św. Jana był powszechnie lubianym kierownikiem tamtejszego męskiego stowarzyszenia śpiewaczego i zdobył sobie uznanie jako dyrygent stowarzyszenia na rzecz chórów mieszanych. Katolicką szkołą powszechną kierował rektor Baensch, a po nim Łakomy. Katolickimi kantorami byli Koczyk i Riedel. Dyrektorem szkoły zawodowej był Jung. Spośród leszczyńskich prawników na wymienienie zasługują prezesi sądu krajowego: Werner, Weise i Knitter, prokurator Arndt, który jako przewodniczący Niemieckiego Towarzystwa na Rzecz Nauki i Sztuki miał na uwadze przyczynienie się do materialnego wsparcia, zwłaszcza gdy dotyczyło to muzyki, dalej dyrektor sądu krajowego Schlűter, radca sądu krajowego Methner, radcy sądowi Mechow, Berger, Klein, Műller, spośród adwokatów - radcy prawni: Schlűter, który przewodniczył także stowarzyszeniu obywatelskiemu, Wolff, będący także posłem do langtagu i Roli, znany jako radny miejski i przełożony bractwa strzeleckiego.
 

Odkąd Leszno przestało należeć do powiatu wschowskiego, otrzymało własne starostwo. Stąd nazwiska starostów: von Hellmann (później był naczelnikiem policji w Poznaniu), von Rosenstiel, von Kardoff, który po 1918 r. odgrywał jeszcze pewną rolę jako parlamentarzysta i Volkening, który po 1918 r. powrócił do Wschowy. Gospodarstwem na Antoninach zarządzał jako dyrektor generalny przez ponad 25 lat Hartmann von Bismarck, który dla leszczyniaków uczynił wiele dobrego. Do najbardziej znanych właścicieli ziemskich w powiecie należeli: von Heydebrand i Lasa rezydujący w Osiecznie oraz Műller w Górznie. Znanymi lekarzami byli: Goder, Herrnstadt, Scherbel (autor pism medycznych), Karl Niessing Neustadt, Mehlhausen, jak również lekarz sztabowy Pust. Dentystami byli: Fahr, Feliks von Putiatycki i Littmann. Polski lekarz, dr Bronisław Świderski, był jako pierwszy w Lesznie właścicielem samochodu. Powiatowym lekarzem weterynarii był Bartelt. Apteka "Pod Lwem" należała kolejno do: Wimmera, Klupscha, a w końcu do Manheima. Apteka "Pod Łabędziem" do Krőniga, a następnie do Großa, zaś apteka "Pod Orłem" do Reinsteina, który jako pierwszy sprzedał ją Polakowi. Najstarsza leszczyńska gazeta codzienna, założona w 1880 r. przez Adolfa Schmädickego (tj. ojca Richarda Schmädickego - którego wspomnieniom zawdzięczamy niniejszy obraz dawnego Leszna) był "Lissaer Anzeiger" (tj. "Kurier Leszczyński"), podczas gdy właścicielami pisma "Lissaer Tageblatt" ("Dziennik Leszczyński") byli: Günther, Ludwig oraz Otto Eisermann.
 

Księgarz Oskar Eulitz przejął powszechnie znaną księgarnię Friedricha Ebbecke i rozbudował ją w wydawnictwo specjalizujące się w tematyce regionalnej i szkolnej. W tym miejscu pozwolę sobie wtrącić uwagę konfrontatywną do obrazu prezentowanego przez Richarda Schmadickego: dr Bronisław Świderski w swym "Ilustrowanym opisie Leszna i ziemi leszczyńskiej" (1928 r.) nazywa Oskara Eulitza "filarem leszczyńskich hakatystów". Anton Feske, który otworzył własną księgarnię, był z zamiłowania myśliwym i jako przewodniczący bractwa strzeleckiego posiadał pokaźną galerię portretów królów kurkowych. Młyn parowy firmy Schneider & Zimmer w pobliżu dworca kolejowego uważany był za największy i najnowocześniejszy w tych stronach. Jego właścicielami byli Ernst i Hermann Schneider oraz Reinhold Schneider - inżynier zawsze skory do śpiewu, którego syn, Martin Schneider, został tu burmistrzem po zajęciu Leszna przez Niemców w 1939 r. R, Schmadicke przywołuje nie do końca sprawdzoną opinię, jakoby Sarah Bernhardt, słynna aktorka paryska, specjalizująca się zwłaszcza w odtwarzaniu ról tragicznych, miała pochodzić z Leszna. Jej brat, starszy pan o jasnych włosach, podczas każdego wieczoru teatralnego odbywającego się w Lesznie, siedział na parterze, a wsparciem była mu czarna laska z gałką z kości słoniowej. Czynił tak także podczas trwania spektaklu, a przy okazji kaszlał nieprzerwanie.
 

Sławny swego czasu Bellachini (a właściwie Bellak), który został mistrzem czarnej magii na dworze cesarza Wilhelma l, pochodził z Leszna. Tak samo pisarz Ludwig Kalisch, urodzony w 1814 r. - wydawał on w Moguncji pismo "Narhalla", następnie przeniósł się do Paryża i Londynu; zmarł w 1881 r. w Paryżu. Każdy znał w tamtych czasach Felixa Jakobi, najcięższego ze wszystkich leszczynian, który pomimo swej tuszy był osobą pogodną i kulturalną, a jako ówczesny dziennikarz miał dar pióra. Pora kończyć tą prezentację leszczynian żyjących na przełomie XIX i XX w. W większości są to faktycznie zapomniane już nazwiska. Nasuwa mi się porównanie do kinematografu wspomnianego już tu Ottomara Anschütza, w którym sfotografowane obrazki dzięki poruszeniom odtwarzały naturalne ruchy osób - w podobny sposób wspominane przez Richarda Schmadickego postacie zostały tu poprzez pamięć o nich ożywione. Większość spośród domów, w których mieszkali, instytucji lub zakładów, którymi kierowali (gazownia, młyn, ćwicznia, szkoły, kościoły itp.) funkcjonuje do dziś jesteśmy więc niewątpliwie ich spadkobiercami, a w pewnym sensie także i beneficjentami.