Autor      Zbigniew Tylewicz
Tytuł      Wychowanie fizyczne w okupacyjnym Lesznie
Źródło     Przyjaciel Ludu Zeszyt I/XCVII 2003

 

Wychowanie fizyczne dzieci i młodzieży polskiej było zakazane przez okupanta hitlerowskiego i traktowane jako przestępstwo. Ze względów obiektywnych, materialnych, mieszkaniowych, czasowych, organizacyjnych było niemożliwe do przeprowadzenia w realizacji dydaktyczno-wychowawczego przedmiotów nauczania w konspiracji oświatowej. Nie oznaczało to jednak, że zrezygnowano z tak atrakcyjnych zajęć wieku młodzieńczego, a w okresie wojny tak bardzo niezbędnego elementu, czynnika utrzymania koniecznej i wszechstronnej kondycji fizycznej, stanowiącej podstawy właściwego samopoczucia psychicznego. Uczniom gimnazjum, a zwłaszcza harcerzom i członkom klubów sportowych, wychowanie fizyczne, sport i turystyka były i bardzo dobrze znane i przyswojone, nie tylko jako wiadomości i umiejętności, ale także jako utrwalone nawyki. W gimnazjum uprawiano wychowanie fizyczne w wymiarze aż pięciu godzin tygodniowo i to w postaci klasycznej gimnastyki skandynawskiej w najlepszym wykonaniu oraz w różnych osnowach gier i zabaw; zarówno w teorii jak i praktyce. Intensywne treningi i zaprawy sportu wyczynowego i lekkiej atletyki realizowano w wymiarze nieograniczonym w wyspecjalizowanych sekcjach i drużynach Gimnazjalnego Koła Sportowego (GKS Leszno). Niezwykle atrakcyjne formy wychowania fizycznego i sportu rekreacyjnego prowadzono w wszechstronnej praktyce planowego i programowego działania 1 LDH w Gimnazjum J.A. Komeńskiego w Lesznie. Harcerze byli tu inicjatorami wychowania fizycznego, sportu i rekreacji w środowisku młodzieży polskiej, wśród swoich kolegów z gimnazjum i innych. Częstotliwość uprawiania różnych form była uzależniona od wszelkich możliwych sytuacji faktycznych i warunków bezpieczeństwa w okresie okupacji i terroru, a także od warunków atmosferycznych. Uprawiano więc gimnastykę indywidualną, realizowano, informując się i zbierając w umówionych miejscach systemem łańcuchowym, zespołowe wycieczki, gry i zabawy rekreacyjne, sport i lekkoatletykę.
 

Do głównych kierunków wycieczek pieszych, w celach rekreacyjnych i kondycyjnych, należały: Osieczna, Łoniewo i Jezioro Łoniewskie oraz lasy kąkolewskie w kierunku na leśniczówkę Nowy Świat. Do normalnego wyczynu sportowego należało przepływanie Jeziora Łoniewskiego wpław. Szczególne znaczenie miały forsowne, na czas, marsze niedzielne przez Rydzynę do Kaczkowa, do miejscowego kościółka, wyznaczonego przez administrację okupanta na jedyne w okolicy dopuszczalne miejsce odprawiania nabożeństw dla Polaków. W tych marszach sportowych harcerze byli bezkonkurencyjni i trasę tam i na powrót, łącznie 28 km, pokonywali w rekordowym tempie. Maszerowali na wzór klasycznych zastępów sześcioosobowych lub w innych grupach. Dołączali do nich, o ile nadążyli, Polacy niestowarzyszeni, a także dziewczęta polskie, znajome ze szkół, rodzin, pracy. Maszerujący byli kontrolowani przez patrole policji na rogatkach Leszna oraz przy przechodzeniu przez Rydzynę. Obserwowani byli podejrzliwie przez patrole wojskowe, zwłaszcza oficerów, zaskoczonych i zdumionych widokiem maszerujących. Szczególnie niebezpieczne były odcinki przemarszu przez Rydzynę i Kłodę aż do Kaczkowa, ponieważ maszerujący wchodzili w konflikty z Niemcami, właścicielami gospodarstw rolnych, rozproszonych wzdłuż trasy marszu. Ci ostatni reagowali złowrogo na widok sunących zastępów młodzieży polskiej, a zwłaszcza na ich śpiewanie polskich pieśni narodowych. Znajdowali się bowiem wśród nich nie tylko napływowi osadnicy, ale również miejscowi Niemcy, którzy znali język polski. Do tych grup maszerujących w niedzielę do Kaczkowa należał również zastęp harcerek 3 LDH, z żeńskiego gimnazjum im. Marii Konopnickiej w Lesznie, pod przewodnictwem druhny harcmistrzyni Ewy Metelskiej, nauczycielki.
Z gier sportowych uprawiano głównie siatkówkę. Boiska siatkówki znajdowały się na dziedzińcu w domu przy ul. Kościańskiej, już poza miastem, w lesie za zakładem przetwórstwa lnu w kierunku na Nowy Świat, ale głównie w głębi lasu, w tak zwanym Lasku Napoleona, za wiaduktem kolejowym, na wschód od szosy wiodącej z Leszna do Lipna. Ze względu na izolację, las ten zapewniał najlepsze warunki bezpieczeństwa.
 

W okresie tych ćwiczeń doszło do jednego tylko momentu bezpośredniego zagrożenia, gdy niespodziewanie natknięto się na dwóch Niemców, miejscowych rolników, ukrytych w krzakach na skraju lasu. Szczęściem trzech harcerzy, jeszcze nie skompletowanego zastępu, zdołało wyjść obronną ręką. W sytuacji tej zdecydowanie pomógł język niemiecki, który niektórzy harcerze opanowali biegle. Spotkanie nastąpiło w momencie odszukiwania ukrytego sprzętu sportowego. Lekką atletykę harcerze uprawiali tylko za Laskiem Napoleona, w głębi obszaru leśnego. Nadawał się do tego najlepiej, ponieważ zapewniał maksimum bezpieczeństwa, możliwości wielostronnego, w razie nagłej konieczności, rozproszenia się, a polany i dukty leśne dawały możliwości wykonywania skoków, rzutów i biegów. Sprzęt lekkoatletyczny trwały, odporny na działania atmosferyczne, na przykład kula do pchania lub dysk do rzutu, był przechowywany na miejscu, w naturalnych skrytkach oferowanych przez samą przyrodę. Sprzęt pozostały, jak siatki, piłki, znaczki, miary itp. był każdorazowo donoszony przez uczestników. Wyniki wszystkich konkurencji były konsekwentnie i dokładnie mierzone, punktowane i obliczane według dwóch skal: punktów uzyskanych za zajęte miejsce oraz według wskaźników tabeli fińskiej. Zwycięzca całości wieloboju otrzymywał wieniec laurowy i miniaturowy symboliczny puchar ze szkła. Inicjatorami igrzysk sportowych byli głownie harcerze 1 LDH, ale brali w nich udział również niestowarzyszeni i to płci obojga. Z druhów 1 LDH uczestniczyli w nich m.in.: Tadeusz Jankowski, Tadeusz Lisiecki, Tadeusz Maciejewski, Jerzy Rosochowicz, Zbigniew Tylewicz i Józef Żurkiewicz Wśród zawodników znajdowało się także dwóch harcerzy 4 LDH Stefana Czarnieckiego, bracia Lech i Zbigniew Sternalowie. Z 3 LDH udział brała m.in. Irena Jankowska. TG Sokół reprezentowali Kazimiera Niedźwiedzińska, Teodor Niedźwiedziński, Małgorzata Nowakówna, Zofia Staruszkiewiczówna i Sylwester Tylewicz. Z kręgu niestowarzyszonych udział brali m.in.: Marina Jagodziński, Antoni Kantecki, Przemysław Niedźwiedziński, Tadeusz Pieczyński, Irena Przewoźniakówna, Genowefa Szynklowska, Maria Tylewiczówna, Gertruda i Agnieszka Zającówne. Częstotliwość uprawiania różnych form wychowania fizycznego, była dość umiarkowana, determinowana przez sytuacje wojenne i napięcia lokalne.
Uczniowie gimnazjum i harcerze rozegrali także dwa mecze piłki nożnej z młodzieżą ze środowiska wiejskiego, na polanie pod lasem za wsią Strzyżewice oraz z młodzieżą środowiska robotniczego na boisku TG "Sokół", przy szosie do Strzyżewic. Ten drugi mecz został rozegrany tylko w części, ponieważ piłkarze zostali przepędzeni przez Niemców, zgromadzonych dla przeprowadzenia ćwiczeń grup cywilów miejscowej samoobrony. Próba przejścia na boisko miejskie przy szosie rydzyńskiej, tuż przy koszarach Wehrmachtu, również nie udała się, ponieważ niemiecki dowódca garnizonu zażądał od młodych Polaków przedstawienia pisemnych potwierdzeń ich zatrudnienia i świadectw pracy od niemieckich przedsiębiorstw oraz wyrażenia zgody na odbycie meczu piłkarskiego. Była to niecodzienna sytuacja dla niego samego oraz jego podwładnych oficerów, podoficerów i żołnierzy.
 

Pamiętne pozostały igrzyska sportowe z pięknej i słonecznej niedzieli, 22 czerwca 1941 r. Już od godziny czwartej rano młodzi polscy sportowcy przebywali w Lasku Napoleona, na swoich igrzyskach. Jeszcze w godzinach przedpołudniowych, ale już po zakończeniu zawodów, wracali grupkami do miasta. Na szosie, na wysokości poza Gronowem, oczekiwała na pierwszych wracających jedna z matek Polek, z ostrzeżeniem o niezwykłym poruszeniu Niemców w mieście, co było jednoznacznym hasłem do rozproszenia się. Był to bowiem dzień napaści na Związek Radziecki. W okresie zimowym oddawano się głównie grze w szachy, ale również grano w brydża. Organizowano systematyczne turnieje szachowe na zupełnie niezłym poziomie. Rozgrywano również tak zwane bloki szachowe, składające się z dziesięciu partii. Wykorzystując możliwości Polaka zatrudnionego w miejscowej księgarni niemieckiej, sprowadzono kilka książek z teorii gry w szachy, oczywiście w języku niemieckim, które cieszyły się znacznym zainteresowaniem

Artykuł stanowi fragment niepublikowanej pracy Zbigniewa Tylewicza Losy harcerzy 1 Leszczyńskiej Drużyny Harcerzy w latach 1939-1945. Zbigniew Tylewicz (1920-1995), był działaczem harcerskim, drużynowym 1 LDH w Lesznie, pedagogiem, autorytetem w rehabilitacji zawodowej inwalidów, długoletnim dyrektorem Zakładu Rehabilitacji Zawodowej Inwalidów w Poznaniu. W czasie okupacji organizował w Lesznie tajne nauczanie.
Henryk Florkowski