Autor

Stanisław Jędraś

Tytuł

Satyryk i humorysta

Źródło

Przyjaciel Ludu 3-4/1995

Uwagi

 

 

28 sierpnia 1805 r. u państwa Wilkońskich w Kąkolewie przyszedł na świat najmłodszy i trzeci ich syn August, nazywany potocznie Guciem. Ojcem jego był Franciszek Alojzy Wilkoński; dziedzic w Kąkolewie, a matką Marianna z Borzenckich. August miał dwóch braci: Klemensa Andrzeja oraz Floriana Jana Nepomucena. Został on znanym satyrykiem, redaktorem, wydawcą. Główne jego dzie­ło to 4-tomowe "Ramoty i Ramotki". W jednej z nich tak pisze o pierwszych chwilach swojego życia: "W Wielko-Polsce, na pograniczu Szląska, pomiędzy Lesznem a Wschową, w pięknym i obszernym siole, w Kąkolewie, roku 1805 dnia 28 sierpnia o godzinie 2 z południa pierwsze dnia światło ujrzałem". W dalszym ciągu, powołując się na słowa swojej piastunki, starej Małgorzaty, pisze, że przy porodzie był doktor Kąs z Leszna oraz ksiądz, na którego mówio­no Labuś. Do chrztu mieli go trzymać pan generał z generałową, jednak do tego nie doszło, gdyż dziec­ko było ponoć bardzo słabe i trzeba się było z chrztem spieszyć.

Pan Kąs - mówiący bardzo słabo po polsku powiedział do stojącego obok księdza: "Trzeba ochrzcić tego dziecka, bo ono nie może żyć ani 24 godzin, ma bardzo wiele wody w głowie". Rozgnie­wał się na te słowa ojciec Franciszek i struchlała stara Małgorzata, lecz nieustępliwy doktor Kas mó­wił: "Niech fielmożny pan będzie uważał, jak jego to ogromna główka, to nie ma żadnej proporcyi do zdrowego główka". Chrzestnym był ostatecznie soł­tys Mateusz, a chrzestną piastunka Małgorzata. Mieli za to otrzymać od ojca po 12 talarów saskich i kupić za nie po jałówce na jarmarku w Osiecznej. Małgorzata już wyciągała rękę po pieniądze, ale Mateusz powiedział, że za taką rzecz się pieniędzy nie bierze. Ojciec schował więc pieniądze do je­dwabnej sakiewki i zarazem przeprosił, że chciał im płacić pieniędzmi za to, za co powinno się płacić tylko sercem.

Początkowo pobierał Gucio nauki w domu ro­dzinnym w Łęgniszewie koło Kcyni, dokąd się prze­nieśli rodzice. Tutaj też spędził 2 lata sielskie, aniel­skie. Gimnazjum ukończył w Poznaniu. Studiował filozofię we Wrocławiu. Po powrocie do Łęgniszewa trudnił się gospodarstwem, jednak ta praca mu nie odpowiadała. Stąd powołano go wkrótce do służby wojskowej, którą odbywał w Poznaniu. Tutaj szla­chetny Gucio wyzwał na pojedynek pruskiego ofice­ra, który obraził czynnie jego kolegę. Oficer został ciężko ranny.

W owym czasie, pewnego wieczora, bawił się August z kolegami w jednym z poznańskich hoteli. Poznał tu przypadkowo uroczą, 16-letnią Paulinę Laucz, młodszą od siebie o 10 lat. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Zaczął też odtąd by­wać w Siekierkach koło Poznania, u państwa Lauczów, gdzie też wkrótce oświadczył się o rękę Puchny, jak ją zdrobniale i żartobliwie nazywał. Oświad­czyny, chociaż z oporami matki, zostały przyjęte. Ten piękny, czarowny okres jego życia przerwał wy­buch powstania listopadowego. Gucio znalazł się w szeregach powstańców. Bił się tak dzielnie, jak przedtem dobrze się bawił. Myśl jego uciekała jed­nak do rozkosznej Puchny, do Siekierek, do których też wpadł na chwilę, o mało co nie dostając się w ręce pruskich żandarmów.

Po upadku powstania powrócił w strony rodzin­ne. Za dezercję z wojska, pojedynek i udział w po­wstaniu, skazany został na 12 lat więzienia. Zako­chani znaleźli się w tragicznym położeniu. Na usilne prośby Pauliny ślub przyspieszono i odbył się on 9 maja 1832 r. w Poznaniu. Po ślubie małżonkowie udali się w podróż do ...twierdzy w Głogowie, gdzie August zaczął odbywać karę. Po 3 latach został ułaskawiony. Paulina nie opuszczała męża nigdy, była mu dozgonnym przyjacielem i przysparzała sła­wy jako pisarka.

Małżonkowie opuścili Wielkie Księstwo Po­znańskie i udali się do Królestwa. Tutaj zaczął się dla nich nowy okres życia, pełen szczęścia i radości. Najpierw przebywali w majątku Bąkowiec (Sando­mierskie), potem w pobliskiej Garbatce, następnie w Tynicy koło Radomia i stąd przenieśli się do Warszawy.

W Warszawie mieli Wilkońscy dużo przyjaciół i stali się sławni w całej Polsce. Modne były wtedy wieczory literackie, na których spotykało się wiele wybitnych osobistości. Paulina pisała w tym czasie jedną powieść po drugiej, a krotochwilny Gucio wydał swoją pierwszą ramotkę pt. "Wspomnienia szkolne". Zachęcony dużym powodzeniem tej świet­nej humoreski, zaczął pisać zapamiętale. Okres war­szawski jest okresem rozkwitu talentu Wilkońskiego. Głównym osiągnięciem są "Ramoty i Ramotki". Pod niejedną z nich widnieje dowcipny podpis au­tora "Au Wi, chirurg filozofii, krzyża naturalnego kawaler". "Ramoty i Ramotki" to przeważnie lekkie, dowcipne i cięte satyry na wady szlachty jak pijań­stwo, karciarstwo, ciemnota, na złe wychowanie, na "złotą" młodzież.

Gucio będąc w tym czasie w swoim żywiole zorganizował "cech głupców", któremu prezesował. W "cechu" można było śmiało wypowiadać swoje myśli, opowiadać dykteryjki i anegdoty. Skupiał on literatów młodszego pokolenia.

Wilkońscy utrzymywali bliskie kontakty bezpo­średnie i korespondencyjne z wieloma ludźmi, m.in. z Józefem Ignacym Kraszewskim.

W latach 1845-48 redagował August wraz z żoną "Dzwon Literacki". W latach 1841-49 współ­pracował z "Bliblioteką Warszawską", która dzięki jego felietonom i satyrycznym humoreskom zdoby­ła znaczną poczytność. We wrześniu 1848 r. został aresztowany i oskarżony o przynależność do spisku socjalistycznego. Wwiezieniu przebywał do listopa­da 1849 r., po czym skazano go na rok twierdzy. Karę odbył w Zamościu. Pod koniec 1850 r. wrócił do Warszawy i został współpracownikiem konser­watywnego "Dziennika Warszawskiego", co już mu sławy nie przyniosło.

Dużym ciosem dla Wilkońskich w 1851 r. był nakaz wszechmocnego Paskiewicza, aby w ciągu 48 godzin opuścili granice Królestwa. Na usilne prośby przyjaciół termin ten został przedłużony do 6 dni. Złamani na duchu przyjechali do Siekierek, gdzie żyli w przygnębieniu. Ponieważ oboje silnie pod­upadli na zdrowiu, wyjechali do Karlovych Varów.

Powróciwszy do Księstwa żyli w odosobnieniu towarzyskim. August szybko opadał z sił i zmarł bezpotomnie 4 lutego 1852 r. Podobno nie chciano wierzyć, że umarł. Sądzono, że to jeszcze jeden ka­wał z jego strony, że szuka w ten sposób materiału do dalszych ramotek.

Paulina początkowo nadal mieszkała w Siekier­kach, następnie przebywała w Warszawie i wreszcie zamieszkała w Poznaniu. Pisała książki i podjęła się tłumaczenia epokowej w owych czasach powieści "Chata wuja Tbma". Zmarła 9 czerwca 1875r.; pochowana została na własne życzenie między Augu­stem i matką.

August Wilkoński to realista czystej wody, te­maty jego brane były z życia, a nie z książek. Jego ramoty pisane są językiem zrozumiałym i po prze­szło 100 latach czytamy je prawie bez komentarzy. Opisał zapomniane już dzisiaj typy ludzi, uczty po dworach, pogrzeby i wesela, sprawy wesołe i smut­ne, radości i kłopoty będące treścią życia i dnia codziennego. Był jednym z satyryków nowego typu. Posługiwał się humoreską, felietonem, pomysłem rysunkowym. Dlatego też był chętnie czytany. Wal­czył o poprawę doli chłopa, poprzez zmianę stosun­ków panów do poddanych. Chłostał i wyśmiewał zabobony, piętnował szlachtę za rozpijanie chło­pów.

Jak wyglądał A. Wilkoński? Wzrostu był śred­niego, rysy miał regularne, lecz twarz podziobana była ospą. Utykał na prawą nogę. Wcześnie wyłysiał i nosił peruczke., co dawało mu okazję do wielu żartów z samego siebie. Prawie zawsze był uśmiech­nięty i towarzyski. Umiał łatwo nawiązywać znajo­mości, na czym często źle wychodził.

Leszno i Kąkolewo uczciły pamięć pisarza na­zwami ulic. W Lesznie mieszkają rodziny spokrew­nione z pisarzem. W Kąkolewie, pod kierownic­twem Jana Piaszczyńskiego, w latach sześćdziesią­tych fragmenty "Ramot i Ramotek" wystawił miej­scowy zespół regionalny. Była to polska prapremie­ra. Brali w niej udział rolnicy, ludzie innych zawo­dów oraz dzieci. Tak więc A. Wilkoński nie jest nieznany w swojej wsi rodzinnej. Ludność Kąkolewa mówi o nim jako o "swoim pisarzu". Wilkoński za­skarbił sobie szacunek i miłość ludności wiejskiej za swój stosunek do niej.

W Siekierkach za kościółkiem nie ma już rze­czywistego grobu pisarza, jest jedynie płyta z napi­sem: August Wilkoński, literat; 28.VIII.1805 Kąko­lewo; 4.11.1852 Siekierki Wielkie.

Niemcy w 1941 r. na miejscu grobowca Wilkoń­skich zbudowali schron, a prochy wywieźli, trudno ustalić dokąd. Tak więc A. Wilkoński i jego małżon­ka nie zaznali spokoju również po śmierci.