Autor

Aleksander Piwoń

Tytuł

Ksiądz prefekt Józef Kobza

Źródło

Przyjaciel Ludu 4/1991

Uwagi

 

 

Starsi  mieszkańcy  Leszna  pamię­tają     jeszcze    charakterystyczną postać  tego   kapłana:   niedużego wzrostem,   pogodnego,   życzliwie   uspo­sobionego  do  ludzi,  lubiącego   żarty  i dowcipy. Ksiądz Józef Kobza dla wszy­stkich   miał   otwarte   serce,   wielu   lu­dziom służył radą i pociechą, a odwie­dzających go w domu witał zawsze ra­dośnie i gościnnie.

Ksiądz prefekt Józef Kobza urodził się w 1903 r. w Bydgoszczy w wielo­dzietnej rodzinie rzemieślniczej. O ka­płaństwie marzył od dziecka, dając te­mu wyraz gorliwą służbą w szeregach ministranckich. Szkołę podstawową i następnie gimnazjum klasyczne ukoń­czył w Bydgoszczy. Po zdaniu matury wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał l lipca 1928 r. z rąk wikariusza generalnego archidiecezji poznańskiej, ks. bpa Karola Radońskiego. Pierwszą placówką duszpasterską młodego kapłana było Rogoźno. Pra­cował tam około półtora roku jako wi­kariusz. Z dniem l grudnia 1929 r. Józef Kobza został powołany na podo­bne stanowisko do parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Floriana w Poznaniu. Wkrótce został jednak przeniesiony najpierw do Biezdrowa w de­kanacie wronieckim, a następnie do Mosiny koło Poznania. W obu tych pla­cówkach pracował jako zastępca pro­boszcza. We wrześniu 1930 r. władza duchowna przeniosła go do Leszna, po­wierzając stanowisko prefekta w tutej­szym Żeńskim Seminarium Nauczyciel­skim i Szkole Ćwiczeń.

Mimo braku doświadczenia w pracy pedagogicznej i wychowawczej ks. Jó­zef Kobza szybko zdobył zaufanie i uznanie przełożonych duchownych i świeckich oraz szacunek, serce i wdzię­czność dzieci i młodzieży. Oprócz lekcji religii niósł codziennie swoim wychowankom, a także pedagogom i innym pracownikom obu szkół, posługę ka­płańską. W seminaryjnej kaplicy od­prawiał msze św., nabożeństwa, słuchał spowiedzi. Przygotowywał także ucz­niów Szkoły Ćwiczeń do I Komunii. Dla wszystkich uczniów organizował co roku rekolekcje. Aby umożliwić dzieciom i młodzieży częste przystępowanie do komunii dawał okazję do „nieskrę­powanej" spowiedzi, zapraszając do ka­plicy obcych spowiedników. Dla młodzieży pragnącej pogłębić życie religij­ne założył w Seminarium Nauczyciel­skim, przekształconym następnie w Li­ceum Pedagogiczne, Sodalicję Mariańską. Posługę kapłańską spełniał rów­nież w miejscowej parafii św. Mikołaja oraz w innych okolicznych parafiach. Chętnie pomagał zwłaszcza w pracy w konfesjonale. Przez pewien czas zastę­pował chorego proboszcza parafii pod wezwaniem św. Marcina w Długich Starych.

Po wybuchu II wojny światowej ks. Józef Kobza podzielił los wielu innych kapłanów. Na początku 1940 r. zo­stał internowany w klasztorze franci­szkańskim w Goruszkach koło Miej­skiej Górki i wkrótce wywieziony do obozu koncentracyjnego. Przebywał w Dachau, Gusen i znowu w Dachau. Jak wszyscy więźniowie obozów koncentra­cyjnych cierpiał bardzo z powodu gło­du, chorób, zimna, bicia i ciężkiej, nie­wolniczej pracy. Nie załamał się jednak nigdy. Dzięki temu szczęśliwie przeżył obozową gehennę. Po wyzwoleniu wkrótce wrócił do Leszna i jeszcze w 1945 r. podjął na nowo ukochaną przez siebie pracę nauczycielską i wychowa­wczą w Liceum Pedagogicznym w Lesz­nie. Po krótkim okresie względnego spokoju zaczął jednak niebawem znów przeżywać poważne kłopoty spowodo­wane wytoczeniem Kościołowi i religii wojny ideologicznej przez ówczesne władze państwowe i partyjne. W zamyśle władz licea pedagogiczne miały stać się jak najszybciej „wzorcowymi" szkołami wychowującymi młodzież w duchu laickim. Dlatego w 1950 r. usu­nięto religię z Liceum Pedagogicznego w Lesznie, a ks. Józefa Kobzę przenie­siono do Liceum Pedagogicznego w Kro­toszynie. Schorowany, wyniszczony obo­zowymi przejściami, ksiądz dojeżdżał teraz przez rok pociągiem do pracy w Krotoszynie. Po rychłym usunięciu re­ligii także z tamtejszego Liceum otrzy­mał posadę nauczyciela religii w Szkole Podstawowej nr l w Lesznie. Po październiku 1956 r. wrócił na krótko na swoje dawne stanowisko w Liceum Pe­dagogicznym w Lesznie. Już jednak w 1958 r. został znów przeniesiony do pra­cy w Szkole Podstawowej, a w 1960 r. otrzymał rentę. Mimo postępującej cho­roby służył jeszcze przez kilka lat pomocą parafii św. Mikołaja w Lesznie ucząc młodzież w salkach katechety­cznych i spowiadając wiernych. Jako spowiednik pomagał także innym pa­rafiom dekanatu leszczyńskiego. Swoi­stą nagrodą za tę pomoc było utrwalo­ne tradycją celebrowanie w Lesznie przez ks. prefekta Józefa Kobzę każ­dego roku nabożeństwa i procesji ku czci Najświętszego Serca Jezusowego w piątek po oktawie Bożego Ciała.

Przez cały okres powojenny ksiądz ów był również kapelanem w Domu Sióstr Elżbietanek — Emerytek przy ul. Paderewskiego w Lesznie. Był ich spo­wiednikiem i odprawiał dla nich wszy­stkie nabożeństwa. Wspomniana na po­czątku artykułu życzliwość, pogoda ducha i gościnność ks. Józefa Kobzy wynikały niewątpliwie z Jego głębokiej wiary, studiowania Pisma św., teologii oraz zapatrzenia się w świętych z za­konu franciszkańskiego. Przez wiele lat życia był przecież członkiem III Zako­nu św. Franciszka z Asyżu.

Ks. prefekt Józef Kobza zmarł po ciężkiej chorobie 28 maja 1964 r., w szpitalu w Kościanie. Pochowano go l czerwca, na cmentarzu parafialnym w Lesznie przy ul. Kąkolewskiej. W pogrzebie wzięły udział rzesze księży, sióstr zakonnych, wychowanków i pa­rafian.