Autor

Józef Stawiński

Tytuł

Konspiracja ZWZ/AK

Źródło

Przyjaciel Ludu 4/1991

Uwagi

 

 

W ruchu  oporu  na  ziemi  leszczyń­skiej   uwzględnić    możemy  dwie fazy: powstania organizacji o za­sięgu   lokalnym  i  rozwoju  organizacji o zasięgu krajowym.

Odtworzenie początkowych, konspi­racyjnych organizacji wojskowych na terenie Leszna i powiatu, nastręcza po­ważne trudności z braku konkretnych materiałów dowodowych. Przyjąć trze­ba, że ruch ten miał charakter odruchu narodu pobitego, lecz niepokonanego. Wszyscy wtedy liczyliśmy na szybką pomoc aliantów zachodnich i rychłe zakończenie wojny. To przekonanie w znacznej mierze rzutowało na powsta­wanie samorzutnych tajnych organiza­cji, inspirowanych najczęściej przez by­łych wojskowych zawodowych i rezer­wistów. Powstałe w ten sposób organi­zacje były często zrzeszeniem kilku lub kilkunastu osób, bez żadnej rejestracji, przydziałów funkcji, bez nazw i wy­raźnych planów działania. Miały więc charakter ściśle lokalny. O takich za­konspirowanych organizacjach wojsko­wych na terenie Leszna i powiatu do­wiadujemy się ze wspomnień lub relacji niektórych jej uczestników.

Z relacji st. wachmistrza Antoniego Kusza wynika, że 16 listopada 1939 r. zorganizował on grupę o nazwie OGNI­WO. W skład tej organizacji wchodzili podoficerowie: st. sierż. Jankowski, st. sierż. Pawlak, sierż. Piotrowski, kpr Podkowski. Grupa organizowała się w oczekiwaniu na wybuch powstania, aby potem uchwycić ważne obiekty jak: dworzec kolejowy, pocztę, banki i ochro­nić miasto przed zniszczeniem. Według St. Grajewskiego i W. Nawrockiego gru­pa ich działała pod kryptonimem CE­MENT i miała być związaną z WOW (Wielkopolską Organizacją Wojskową w Poznaniu).

Nauczyciel Edmund Nawra w swych wspomnieniach pisze: „Jesienią 1940 r. w Górce Duchownej u kol. kierownika szkoły Kazimierza Jokiela zgromadzili się: Jerzy Handke, Maksymilian Hofman, Kazimierz Jokiel, Edmund Zieliński i ja. Przewodniczył nam J. Handke. Zadecydowaliśmy, że będziemy obser­wować ruch Wehrmachtu, działanie Ge­stapo, zachowanie się Volksdeutscherów i zbierać informacje o nastrojach lud­ności. Nie przypuszczaliśmy wtedy, że podobne działania prowadzone były w innych miejscowościach. Tak zapocząt­kowany ruch oporu ukonstytuował się nieco później. U nauczyciela emeryta Pawła Masiaka i mieszkającego obok w domu bliźniaczym st. wachmistrza 17 p. ułanów leszczyńskich, Antoniego Kusza zalegalizował organizację jakiś kapitan z Poznania. A. Kusz został ko­mendantem tej organizacji. Otrzyma­liśmy dyrektywy o zachowaniu się w konspiracji i złożyliśmy przysięgę. Nie pamiętam, czy była wtedy mowa o na­zwie organizacji. Dzisiaj wiem, że była to Wielkopolska Organizacja Wojsko­wa. Nie znam również działalności tej placówki, ponieważ Jerzy Handke objął w początku roku 1941 komendę innej organizacji, której nazwa brzmiała: Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), do której i ja przystąpiłem.

Stanisław Grajewski, emerytowany urzędnik pocztowy pisze o utworzeniu w styczniu 1940 r. konspiracyjnej grupy w Kąkolewie pod Lesznem, przez Jana Glapiaka, robotnika kolejowego z Kąkolewa. W skład grupy wchodzili: Igna­cy Tęgi — robotnik drogowy, Józef

Sieradzki — górnik, Jan Karolczak — drogowy, Stanisław Grajewski —urzę­dnik poczty i Wojciech Łaszczyński. Członkowie grupy posiadali 5 karabi­nów i 150 sztuk amunicji.

Według relacji W. Nawrockiego i St. Grajewskiego w rejonie Włoszakowice — Bukówiec Górny, z inicjatywy Jana Białosika z Włoszakowic w roku 1940 działała grupa utrzymująca łączność z Lesznem i Śmiglem. W skład grupy weszli: Tomasz Bury, Teofil Mizgalski, Bernard Jachorek, Piotr Stachowiak, Stefan Skorupiński i Jan Apolinarski.

St. sierż. Jan Wieczorek relacjonuje, że zorganizował w 1940 r. grupę kon­spiracyjną o kryptonimie „ŻABA". Wkrótce liczyła ona kilkudziesięciu za­przysiężonych. Jej ogniwa powstały w Lesznie i Henrykowie. Kontakty z GG utrzymywał por. w stanie spoczynku — Michał Patryas — były komendant PW w Lesznie.

M. Woźniak podaje, że według zde­ponowanych w Instytucie Zachodnim w Poznaniu wspomnień rtm. Leona Ciszaka (komendanta Obwodu Kościan) wynika, że w 1940 r. na terenie Koś­ciana i Leszna działały 2 organizacje podziemne: Armia Narodowa kierowa­na przez ppor. rez. nauczyciela Nowaka i Szare Szeregi założone przez ppor rez. nauczyciela Jana Grodziskiego.

Ze względów informacyjnych poda­łem krótkie fragmenty nieraz kontro­wersyjnych relacji, które są jeszcze na­dal przedmiotem dalszych dociekań hi­storycznych. Przypuszczać można, że wspomniane organizacje lokalne same później wygasły lub zostały wchłonięte w nurt zawiązującej się akty­wniejszej organizacji o charakterze ogólnokrajowym, występującej pod na­zwą ZWIĄZEK WALKI ZBROJNEJ (ZWZ).

W roku 1940 do tworzenia nowej organizacji na terenie Leszna przystą­pił nauczyciel Jerzy Handke pracujący w charakterze robotnika — magazynie­ra w dawnej firmie Marcinkowskiego zajmującej się naprawą samochodów ciężarowych i wojskowych. Obsługiwał on równocześnie znajdującą się po przeciwnej stronie zakładu stację ben­zynową. Organizacja ta działała pod kryptonimem LESZEK GROT i skupia­ła w swych szeregach przeważnie oficerów rezerwy, podoficerów zawodo­wych, byłych żołnierzy i nauczycieli. Do połowy 1941 r. objęła ona swym zasięgiem cały powiat leszczyński. By­ła to pierwsza rejestrowana organiza­cja wojskowa na naszym terenie no­sząca nazwę ZWIĄZEK WALKI ZBROJNEJ. Wykazują to wyraźnie wy­pisy z raportów organizacyjnych KG ZWZ/AK z Londynu, które zostały udo­stępnione Marianowi Woźniakowi z Po­znania. Z dokumentów tych wynika:

-          z meldunku KG nr 37 z dnia 21. 9.1940 r., że powiat Leszno jest w ra­mach ZWZ brany pod uwagę,

-          z meldunku KG nr 79 z dnia 1. 9.1941 r., że w Lesznie jest Inspekto­rat Rejonowy, rejestrowany pod kryptonimem ORZECHY II,

-          z raportu nr 20 za czas do 1.3.1943 r., że Inspektorat Leszno — kryptonim 333 jest obsadzony i działa. W dal­szej części raportu jest wzmianka, że pod Inspektorat Leszno (także TYTOŃ — POLE) podlega 8 obwo­dów,

-          z raportu nr 220 za czas 1. 3. — 31. 8. 1943 r., że Inspektorat Leszno jest obsadzony i działa sprawnie we wszystkich obwodach (Leszno, Koś­cian, Wolsztyn. Obwody: Rawicz i Gostyń przekazano do rejonu Kro­toszyn),

-          z raportu nr 240 z dnia 29. 2. 1944 r., że Inspektorat Leszno jest obsadzony i grupuje obwody Leszno,  Kościan i Wolsztyn — nazwisko rejonowego inspektora brzmi por. rez. Edmund Trojanowski, ps. Janusz.

 

Nie ulega więc żadnej wątpliwości, że   początki   Inspektoratu   Rejonowego Leszna łączą  się  z działalnością ppor. Jerzego Handkiego, który prawdopodo­bnie jesienią 1940 r. nawiązał wstępne kontakty  z  Komendą  Okręgową  ZWZ w  Poznaniu.  Na  skutek  aresztowań i rozbicia  sztabu  Okręgowego  w końcu 1941 r. zerwane kontakty odnowił nowy komendant  Okręgu kpt. J. Kamiński, który osobiście  nadzorował  odbudowę inspektoratu. Inspektorat Leszno w la­tach  1942 - 44 występował kolejno pod kryptonimami:   TYTOŃ,   POLE,   PTASZARNIA.

Według akt KO—AK, rozkaz 513/1 z dnia 24. 5. 1943 r., Inspektorat Lesz­no składał się z 5 powiatów.

W skład PTASZARNI wchodziły:

Leszno - kryptonim - Lelek

Kościan - kryptonim - Koliber

Gostyń - kryptonim - Gil

Rawicz - kryptonim - Rybitwa

Wolsztyn - kryptonim - Wilga

W ramach Inspektoratu rozbudowane sztaby posiadały jedynie: Leszno, któ­rym dowodził J. Handke i Kościan — dowodzony przez rtm. Leona Ciszaka ps. Cyryl. Funkcje Inspektorów re­jonu Leszno kolejno pełnili:

-          ppor. Jerzy Handke ps. Leszek (od 1940 r. — lato 1943),

-          kpt. Zygmunt Bączkowski ps. Ta­tuś (komend. Obw. .Krotoszyn — zastępczo)

-          ppor. rez. Edmund Trojanowski ps. Janusz,

-          ppr. rez. Antoni Filipowski, (do 27.6. 1944 r.).

 

Sztab Inspektoratu ZWZ/AK w Lesz­nie, z okresu kierowania nim przez Je­rzego Handkiego, odtworzony został po wojnie przez żyjących jego członków: Edmunda Nawrę, Ignacego Mintę i Jó­zefa Stawińskiego. Przedstawiał się on następująco:

-          Inspektor rejonowy — ppor. rez. Jerzy Handke

-          Oficer organizacyjny — ppor. rez. Maksymilian Lewandowski (pełnił zarazem funkcję komendanta mia­sta)

-          Komendant na powiat — ppor. rez. Antoni Filipowski

-          Oficer wywiadu — II Wydział por. rez. Józef Stawiński

-          Oficer szkolenia i informacji — ppor. rez. Mieczysław Nowak (pełnił rów­nież funkcję łącznika Kościan — Leszno)

-          Oficer zaopatrzenia i kwatermistrz — ppor. Władysław Przybył

-          Oficer łączności — Ignacy Minta (łączność z Poznaniem)

-          Oficer do spraw specjalnych —Ed­mund Nawra

-          Łącznik Leszno-Rawicz — st. sierż. Walenty Tatarski

-          Punkt   nasłuchu   i   kontaktowy   — mieszkanie stolarza Franciszka Bar-toszkiewicza, który przyjął listę VD.

 

Pamiętam dokładnie, jak M. Nowak lub I. Minta, odrywając się często od pracy, udawali   się do mieszka­nia F. Bartoszkiewicza,  aby  przynieść najnowsze wiadomości radiowe ze świata i linii frontów, które następnie sze­ptaną propagandą kolportowane były wśród polskich pracowników.

Obwód Leszno prowadził intensywną akcję rozpoznawczą, w którą i ja zo­stałem zaangażowany i dlatego zaga­dnienie to mogę szerzej omówić. W sze­regi ZWZ wprowadził mnie Edmund Nawra, z którym w okresie okupacji pracowałem na Odcinku Drogowym w Bahmmeistereil w Lesznie. 13 lutego 1941 r. wyznaczono mi spotkanie w mieszkaniu Maksymiliana Lewandowskiego, ul. Boczna 13. W mieszkaniu zastałem już Jerzego Handkiego, który w obecności gospodarza domu odebrał ode mnie przysięgę wojskową. Tutaj wprowadzono mnie w niektóre tajniki organizacyjne i ujawniono, że Jerzy Handke jest szefem ZWZ, a H. Lewan­dowski oficerem organizacyjnym i ko­mendantem. Ze względu na moje miej­sce pracy i zatajenie przynależności wojskowej (nie byłem rejestrowany u Niemców) oraz zaufanie, jakim mnie darzyli, zaproponowano mi funkcję w wydziale II (wywiad).

Leszno (a przede wszystkim dworzec kolejowy) stało się ważnym punktem przelotowym transportów wojskowych. Sprowadzenie do rozbudowy dworca leszczyńskiego licznych firm z Nie­miec oraz tempo jego rozbudowy bu­dziły zainteresowanie naszej organiza­cji. Stąd wypływały zadania dla mnie. Zasadniczym zadaniem było śledzenie rozbudowy dworca kolejowego, jego urządzeń i nowych budowli przygoto­wywanych dla celów strategicznych. Baczną uwagę zwrócić miałem również na wszelkie budowle wykonywane dla Wehrmachtu w najbliższej okolicy. Za­daniem wtórnym była stała obserwacja transportów wojskowych, przewożonego sprzętu i materiałów, kierunków prze­wozu, przewozów uszkodzonego sprzętu wojskowego, pociągów z rannymi, za­bezpieczenia przeciwlotniczego. Ze względów konspiracyjnych nie zosta­łem zapoznany z innymi członkami sztabu, co nie wykluczało możliwości spotykania się z nimi w toku pracy. Moje miejsce kontaktowe z szefem lub komendantem to miejsce ich pracy lub mieszkania. Łącznikiem między na­mi był kol. Nawra przez którego mogłem przesyłać meldunki, szkice lub inne materiały. Na ulicy udawaliśmy, że się nie znamy.

Pracując w biurze kolejowym łatwo nawiązywałem kontakty z polskimi pra­cownikami zatrudnionymi w firmach niemieckich. Pod pozorem sprawdzania zgodności nadesłanych rachunków z wy­konanej pracy mogłem wychodzić na różne budowle i przy tej okazji zdoby­wałem interesujące mnie wiadomości. We wszystkich firmach zdobyłem sobie zaufanych polskich pracowników i oni udzielali mi różnych wiadomości (nie wiedząc oczywiście o mojej funkcji).

W firmie Himmel i Papesch byłem w stałym kontakcie z polskim techni­kiem Alfonsem Włochem. Od niego otrzymałem dokładne informacje o pra­cach wojskowych prowadzonych w oko­licy Gronowo — Wyciążkowo. W firmie Schunke-Gleiss i Oberbau Arbeiten — stałe kontakty miałem z M. Nowakiem i I. Mintą. W firmie Schalhorn z M. Lewandowskim, w firmie Sturhan — z Józefem Kowalczykiem, w firmie Mursall z Janem Królem.

Do Bahnbura przydzielony został spec­jalny pociąg roboczy — tzw. Bahnzug, któ­rego kierownikiem był Marcin Giglewicz, rozwożący sprzęt i potrzebny ma­teriał budowlany. On dostarczał mi wielu wiadomości, np., że w czasie alarmów lotniczych wszelkie transporty wojskowe w pierwszej kolejności mu­siały być ulokowane na specjalnie przy­gotowanych bocznicach kolejowych po­za dworcem. W Bahnmeisterei (Odcinku Drogowym) stały kontakt miałem z Nawrą, Bronisławem Mathesem, Ste­fanem Stasiakiem, Józefem Gbiorczykiem oraz Michałem Kopciem. Dzięki temu udało mi się przekazać komen­dzie szereg informacji. W skład ich wchodziły:

-          budowa specjalnej rampy kolejowej dla transportów wojskowych,

-          zbudowanie specjalnej siłowni dla obsługi dworca (Dieselkraftwerk) i składowiska węglowego dla parowo­zów,

-          budowa bazy kolejowego transportu samochodowego wraz ze stacją ben­zynową,

-          rozbudowa nowej parowozowni, nowych budynków i nastawni,

-          budowa nowego łuku torów kolejo­wych łączących bezpośrednio Ostrów — Zbąszyń z ominięciem dworca w Lesznie,

-          budowa obwodnicy przebiegającej przez tereny między Grunowem a Wyciążkowem, przystosowanej rów­nież do startu samolotów,

-          budowa magazynów podziemnych na terenie Wyciążkowa przez Żydów i jeńców wojennych,

-          doprowadzenie toru kolejowego ze stacji Dobramyśl do lasu po prawej stronie szosy Leszno-Gostyń i roz­budowa magazynów do części zapa­sowych sprzętu wojskowego,

-          rozbudowa nastawni w Grzybowie, budowa dodatkowych torów oraz rozbudowa dworca i magazynów w Kąkolewie,

-          wybudowanie w lesie kąkolewskim wieży w której znajdowała się sta­cja przekaźnikowa dla przelotów sa­molotowych.

 

Do niektórych informacji dołączyłem szkic i plan dworca z naniesionymi obiektami. W czasie składania infor­macji w sprawie transportów wojsko­wych wyczułem, że w tej dziedzinie J. Handke miał dobre rozpoznanie i na pewno korzystał jeszcze z innych źró­deł.

W ramach obwodu Leszno działała grupa dywersyjno-sabotażowa, kierowa­na przez zastępcę ppor. rez. inż. Stani­sława Kościelnego, przedwojennego na­czelnika parowozowni w Lesznie. Ośro­dek ten podlegał jednak bezpośrednio Komendzie Okręgu w Poznaniu. Grupa ta rozwijała swą działalność na terenie węzła kolejowego. Przypuszczam, że współpracowali z nią inż. E. Trojanowski i M. Kopeć. Moje przypuszcze­nie opieram na opowiadaniu B. Mathesa, który w czasie okupacji miał za­targ z jakimś Niemcem, zwierzył się z tego Trojanowskiemu, a wtedy ów chciał mu dostarczyć trucizny lub za­razków — „aby go załatwić".

O akcji sabotażowej pisze też I. Minta: „Działalność sabotażową prowa­dzili też robotnicy zatrudnieni Gleis u Oberbauarbeiten, niszcząc zwrotnice i rozjazdy, opóźniali oddanie do eksploa­tacji torowiska, rozmontowywali ha­mulce w wagonach towarowych. Gestapo i policja kolejowa na terenie węzła kolejowego przeprowadziły kilkakrotnie obławy przy pomocy psów policyjnych. Sprawców sabotażu nie udało się ująć. Działalność sabotażową prowadzili zaprzysiężeni członkowie ZWZ/AK zatrudnieni w przemyśle w Lesznie, Kościa­nie i Poznaniu. Obok niszczenia i marnotrawieniu surowców, wciągano pol­skich pracowników do masowej akcji zmniejszania produkcji i wydajności pracy".

Latem 1943 r. zdekonspirowany zo­stał szef komendy Rejonowego Inspe­ktoratu Leszna ppor. Jerzy Handke. Gestapo zabrało go wprost ze stacji benzynowej. Zwolniony został warun­kowo na czas podjęcia decyzji o współ­pracy. Mimo obstawy udało mu się uciec. Blisko trzy miesiące ukrywał się w mieszkaniu — „stolarni" Francisz­ka Bartoszkiewicza. Po dostarczeniu sfał­szowanych dokumentów przerzucony został do powiatu wrzesińskiego i tu przystąpił do dalszej pracy konspira­cyjnej. 31. I. 1944 r., w czasie obławy, zginął od kuli wroga w Krzywych Gó­rach pod Września.

Po ucieczce Handkego Lewandowski polecił mi zniszczyć wszystkie ma­teriały, wspólne zdjęcia, szkice i plany. Przypuszczam, że i on wtedy zniszczył zaszyfrowany spis członków organizacji, który przez dłuższy czas przechowywał w ścianie swojej króliczarni. Moje poszukiwania po wojnie nie dały żadnego rezultatu.

Wiosną 1944 r. w rozmowie z Le­wandowskim dowiedziałem się, że jego osobą zaczyna interesować się gestapo. Ostrzegł go o tym we wielkiej tajem­nicy jakiś Niemiec. Był to pierwszy sygnał ostrzegawczy. Radziłem mu ucie­czkę. Wtedy otrzymałem stanowczą odpowiedź „nie". „Wiesz dobrze, co zro­bili z rodziną Handkiego. Chociaż będę obdzierali mnie ze skóry, niczego się nie dowiedzą". I dotrzymał słowa, lecz zginął.

W nocy 27 czerwca 1944 r. gestapo przystąpiło do likwidacji Inspektora­tów AK. Aresztowania odbywały się równocześnie w Lesznie, Krotoszynie j Ostrowie. Z naszego sztabu areszto­wani zostali: of. organizacyjny i ko­mendant Leszna Maksymilian Lewandowski, inspektor rejonowy Antoni Filipowski, i of. szkolenia i informacji Mieczysław Nowak. Of. łączności z Po­znaniem Ignacy Minta zdążył uciec i uk­rywał się do końca wojny. Aresztowani zostali wywiezieni do Poznania i po bestialskim śledztwie stanęli przed są­dem specjalnym pod zarzutem zdrady stanu. Zostali zasądzeni na karę śmier­ci. Obwieszczenie, które czytałem w Lesznie w początku stycznia 1945 r. zawierało około 10-12 osób (dokładnej liczby nie pamiętam); z naszego sztabu było tylko nazwisko M. Lewandowskiego.

Z powodu zbliżającego się frontu i likwidacji obozu w Żabikowie w któ­rym zasądzeni przebywali zakuci w kaj­danach, zostali oni żywcem spaleni. Informację taką mam z Głosu Wielko­polskiego, z dnia 7 czerwca 1945 r. Po­grzeb ofiar bestialskiego mordu w obo­zie w Żabikowie popełnionego w sty­czniu i ceremonie żałobne odbyły się na Placu Zamkowym w Poznaniu przed siedzibą Uniwersytetu Poznańskiego, 6. IV. 1945 r.

Tragiczny jest bilans ofiar naszego sztabu. Wszyscy odważnie przystępo­wali do walki z okupantem uznając zasadę „nas zabiorą — to inni przyjdą, którzy im za wszystko zapłacą, aby Ojczyzna mogła żyć".