Autor

Aleksander Piwoń

Tytuł

Ksiądz prałat Teodor Korcz

Źródło

Przyjaciel Ludu II(XX) 1989

Uwagi

 

 

Teodor Korcz urodził się 8 listopada 1903 r. w Poznaniu. Rodzicami byli Józef Korcz i Joanna Franciszka z domu Garbarek. W chwili urodzenia się Teodora ojciec liczył 31 lat, matka 27. Józef Korcz zajmował się sprzedażą węgla i furmaństwem. Teodor był piątym z kolei dzieckiem Korczów. Po nim urodziło się jeszcze siedmioro. Z dwanaściorga dzieci tylko czworo doczekało wieku dojrzałego lub starości. Rodzice Teodora mieszkali początkowo przy ul. Piaskowej, potem na Wielkich Garbarach, a wreszcie przy ul. Mostowej 15. Ojciec, ciężko ranny na froncie pierwszej wojny światowej, zmarł 9 kwietnia 1923 r. w Poznaniu. Gdy był na wojnie, furmaństwo prowadziła matka, której pomagał mały Teodor. Mimo niełatwej sytuacji materialnej rodziny chłopiec zaczął uczęszczać - choć z opóźnieniem do gimnazjum im. Jana Kantego w Poznaniu, Teodor miał żywe usposobienie, lubił sport (piłkę nożną, pływanie, konną jazdą), a przy tym był głęboko religijny i przepojony patriotyzmem. W czasie pobytu Ignacego Paderewskiego w Poznaniu uczestniczył w dniu 27 grudnia 1918 r. w wielkim pochodzie dzieci polskich pod Bazar. Swoją postawą musiał zwracać uwagę, skoro ks. prałat Józef Prądzyński, znany organizator życia społeczno-gospodarczego i katolickiego w Wielkopolsce, polecił go Edwardowi i Tekli Potworowskim z Goli na korepetytora dwóch starszych synów - Gustawa i Franciszka. Było te na krótko przed maturą Teodora. Rodzina Potworowskich bardzo lubiła Korcza i traktowała go nieomal jak starszego syna. Mieszkając we dworze w Goli Teodor ukończył pomyślnie gimnazjum w Gostyniu i złożył tam w 1927 r. maturę. W tym samym roku wstąpił do Seminarium Duchownego. Przez dwa lata przygotowywał się do kapłaństwa w Gnieźnie, następnie trzy lata spędził w seminarium poznańskim. Święcenia otrzymał 13 czerwca 1932 r. w katedrze poznańskiej z rąk kardynała Augusta Hlonda. W tym samym roku został skierowany na wikariat przy kościele parafialnym w Międzychodzie, gdzie przebywał trzy lata, uczestnicząc między innymi w rozbudowie kościoła parafialnego. Stamtąd otrzymał przeniesienie do największej wówczas parafii poznańskiej pod wezw. Najświętszego Serca Jezusowego i św. Floriana na Jeżycach. W obu parafiach pracował chętnie z młodzieżą, zwłaszcza zrzeszoną w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży i Sodalicji Mariańskiej.

          Już po roku pracy w Poznaniu przeniesiono młodego kapłana na samodzielną placówkę w nowo erygowanej l maja 1936 r. parafii w Górzycach Wielkich, wyłączonej z parafii w Ostrowie Wlkp. Niewątpliwie był to wyraz uznania dla gorliwego kapłana, ale również sprawdzian jego przygotowania do działania własnymi siłami. W Górzycach wszystko trzeba było organizować od podstaw: administrację, duszpasterstwo, a przede wszystkim - zbudować kościół parafialny. Funkcję prowizorycznego kościoła pełniła bowiem dawna karczma. Część parafian, szczególnie z Topoli Wielkiej, przyjęła nowego proboszcza niechętnie, a nawet wrogo; chcieli nadal należeć do Ostrowa. Ksiądz Korcz prostotą i serdecznością w obcowaniu z ludźmi oraz dużym zaangażowaniem w sprawy parafii zdołał jednak w krótkim czasie podbić serca parafian. Długoletni sołtys Topoli Wielkiej Stanisław Glinkowski pisze we wspomnieniach, iż parafianie — niedawno niechętni proboszczowi - robili teraz wszystko co chciał, darząc go ogromnym zaufaniem. Dzięki temu już w 1937 r. po żniwach można było przystąpić do budowy kościoła parafialnego według projektu architekta Franciszka Morawskiego. W pierwszym roku założono fundamenty, w drugim doprowadzono mury do połowy wysokości, a przed l września 1939 r. dokończono budowę w stanie surowym. W pracach brali udział nieomal wszyscy parafianie. Wspólnymi siłami gromadzili pieniądze, kupowali i zwozili materiały budowlane. Proboszcz czynnie uczestniczył we wszystkich robotach fizycznych, przeznaczając także na budowę większość swoich osobistych dochodów. Działalność ks. Korcza nie ograniczała się tylko do spraw administracyjnych i budowlanych. Podejmował także różnorodną działalność duszpasterską, który objął wszystkie stany. Probostwo było otwarte dla wszystkich

          Dobrze zapowiadającą się pracę kapłańską w Górzycach Wielkich przerwała na długo druga wojna światowa i okupacja hitlerowska. 6 października 1941 r. ks. Korcz został aresztowany i wywieziony najpierw do Konstantynowa, a stamtąd - pod koniec miesiąca - do Dachau. W obozie koncentracyjnym oznaczono go numerem 28466 i osadzony wraz z innymi księżmi polskimi w bloku 28. Wiele wtedy wycierpiał, pracując w najcięższych komandach i będąc poddawany pseudonaukowym doświadczeniom malarycznym. Nie załamał się jednak, co więcej - pocieszał innych i zachęcał do wytrwania. W 1944 r. nieoczekiwanie został wezwany do komendanta obozu, który mianował go blokowym bloku 28. Jak pisze bp. Franciszek Korczyński w książce „Jasne promienie w Dachau" zdarzyło się wtedy coś niebywałego w historii obozu. Komendant zwrócił się do więźnia per „Pan", poczęstował papierosem i przyjął ze spokojem jego oświadczenie, iż nie będzie donosicielem i katem współwięźniów. Ks. Korcz zapewnił jedynie, iż w bloku będzie wzorowy porządek. Słowa dotrzymał. Jako blokowy był dla kilkunastoosobowej grupy księży przede wszystkim bratem i przyjacielem. Szczególnie troszczył się o chorych i sędziwych kapłanów oraz o nowych więźniów. Jako „mąż wiary i modlitwy" popierał wszelką inicjatywę podejmowaną dla ożywienia i pogłębienia życia religijnego. W izbach odmawiano wspólnie modlitwy wieczorne, odprawiano niedzielną mszę św., urządzano konferencje duchowne, a nawet zorganizowano namiastkę seminarium duchownego dla kleryków. W wigilię Bożego Narodzenia 1944 r. komenda obozu, między innymi za sprawą ks. Korcza, wydała zgodę na odprawienie pasterki w bloku księży niemieckich, dostępnej dla cywilnych więźniów. On też przyczynił się do uzyskania zgody na organizowanie w bloku 28 imprez kulturalno-narodowych. Wspomniany już bp. Korczyński pisze: „Jak się okazało swoją mądrą, roztropną postawą i postawą całego naszego bloku ks. Korcz zdobył sobie zaufanie u władz obozowych, a dzięki temu mógł czynić wiele dobrego". Po wyzwoleniu obozu 29 kwietnia 1945 r. przez wojsko alianckie ks. Korcz zabiegał, aby wszyscy kapłani uzyskali stosowne zaświadczenia o pobycie w obozie i by bezpiecznie mogli wrócić do domów. Interesował się także innymi Polakami, dla których z grupą księży organizował życie religijne, narodowe, społeczne i kulturalne.

          Do swojej parafii ks. Korcz wrócił w 1946 r. witany z ogromną radością przez miejscową ludność. Natychmiast przystąpił do pracy. Już w lipcu tego roku poświęcił nowo wzniesioną kapliczkę Matki Bożej w Lamkach. Podjął też pracę w ostrowskim okręgu Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej. Przede wszystkim jednak zajął się dokończeniem budowy kościoła parafialnego, W latach 1947 - 1949 zdołał doprowadzić do otynkowania kościoła, położenia posadzki oraz zbudowania ołtarza i chóru. 26 czerwca 1949 r. abp. Walenty Dymek w obecności sufragana Franciszka Jedwabskiego dokonał uroczystej konsekracji świątyni. Dotychczasowy kościół zamieniono na Dom Katolicki. Był to szczytowy moment działalności ks. Korcza w Górzycach Wielkich. Wcześniej, 18 kwietnia 1948 r., został wybrany na drugiego wiceprzewodniczącego nowo założonego Bractwa św. Józefa w Kaliszu, skupiającego księży byłych więźniów Dachau.

          Z dniem l września 1950 r. ks. Teodor Korcz został przeniesiony przez władzę duchowną na stanowisko administratora parafii św. Mikołaja w Lesznie, obejmującej wówczas całe Leszno oraz Gronowo, Henrykowo, Maryszewice, Strzyżewice i Zaborowo. Powierzenie ks. Korczowi tak dużej parafii, jednej z większych w archidiecezji, było kolejnym wyróżnieniem tego kapłana. Miał tutaj przeżyć najdłuższy okres swego życia - resztę wieku dojrzałego i starość. Nie była to łatwa placówka duszpasterska. W archidiecezji Leszno uchodziło bowiem za „zimną" parafię z powodu swoich innowierczych tradycji. Nie zważając na to ks. Korcz przystąpił od razu do działania na różnych polach, zjednując sobie szybko poparcie i szacunek większości parafian. Wiele uwagi poświęcił zreorganizowaniu biura parafialnego. Przykładając uwagę do podnoszenia wiedzy religijnej przez parafian gromadził księgozbiór religijny z myślą o utworzeniu biblioteki parafialnej. Zamiar ten zdołał zrealizować dopiero pod koniec życia. W 1957 r. z inicjatywy Kurii - przystąpił do opracowania planu podziału parafii leszczyńskiej na cztery mniejsze. W pierwszej kolejności projektował wydzielenie dwu: św. Jana Ewangelisty (obecnie Chrzciciela) i Matki Boskiej Królowej Polski (obecnie Najśw. Maryi Panny Wniebowziętej). Uruchomienie parafii miało nastąpić l lipca 1958 r. Ks. Korcz wyremontował wówczas (1957 - 1958) obie świątynie filialne oraz zaopatrzył je w niezbędne paramenty i bieliznę kościelną. Władze państwowe nieomal w ostatniej chwili uniemożliwiły jednak zrealizowanie tych zamiarów. Przekreśliły również starania proboszcza o przekazanie niszczejącego kościoła św. Krzyża ojcom pasjonistom. Plany wydzielenia nowych parafii oraz przejęcia kościoła św. Krzyża zdołano zrealizować dopiero po 1970 r. Ks. Teodor Korcz zapisał się w ten sposób w historii miasta jako ostatni proboszcz całego Leszna.

          Świetny organizator przeszedł też do historii Leszna jako dobry duszpasterz, zwłaszcza gorący czciciel Serca Jezusowego, Eucharystii i Matki Boskiej oraz krzewiciel modlitewnej pamięci o zmarłych. Począwszy od 1951 r. przeprowadzał osobiście w wielu rodzinach uroczystą intronizację Serca Jezusowego. Każdego roku uroczyście ponawiał oddanie miasta w opiekę Serca Jezusowego. W pamięci mieszkańców zachowały się wspomnienia o wielkich procesjach eucharystycznych organizowanych przez niego w oktawie Bożego Ciała. Niecodziennym wydarzeniem było uzyskanie przez proboszcza w 1974 r. zgody arcybiskupa na otwarcie Kaplicy Wieczystej Adoracji w farze leszczyńskiej. W 1953 r. wprowadził w kościele św. Mikołaja stałą nowennę do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, przyciągającą rzesze wiernych. W 1978 r. zorganizował wspaniałe przyjęcie kopii Cudownego Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w czasie Jego wędrówki po Wielkopolsce. Są to tylko niektóre przykłady jego działalności duszpasterskiej. Nie sposób jednak pominąć, iż był także doskonałym spowiednikiem, że troszczył się o biednych i chorych, że wiele starań i troski poświęcał katechezie dzieci i młodzieży. Probostwo - jak w Górzycach Wielkich - było otwarte dla parafian. Wszystkich ujmowała bezpośredniość, serdeczność i wysoka kultura proboszcza. Wielu zapraszał do stołu. Szczególną radością była dla niego obecność młodzieży na pro- bóstwie. Dla dzieci i młodzieży, zwłaszcza dla ministrantów, organizował przez wiele lat. wycieczki i obozy wakacyjne, a w okresie Świąt Bożego Narodzenia - spotkania ze studentami na probostwie.

          Trzecią dziedziną działalności ks. Korcza w Lesznie była odnowa i upiększanie leszczyńskich świątyń, szczególnie fary. Prace nad restauracją tej barokowej świątyni podjął wkrótce po objęciu parafii. Trwały one właściwie do końca jego życia. Wniosły wiele nowego do wyglądu kościoła i jego otoczenia. Między innymi wykonano wtedy polichromią na sklepieniu prezbiterium, założono kaplicę chrzcielną (1957) i Wieczystej Adoracji z pełnym wystrojem wnętrz, przebudowano zakrystię, na bocznych ołtarzach ustawiono nowe obrazy, zbudowano ołtarz soborowy, zmieniono oświetlenie kościoła, położono posadzki marmurowe, ustawiono nowe ławy, zainstalowano ogrzewanie, pokryto hełmy wież blachą miedzianą. Prace renowacyjne prowadził także w kościołach filialnych (szczególnie w latach 1957 - 1958), a po otrzymaniu kościoła św. Krzyża w 1977 r. podjął je również w tej świątyni. Jego dziełem jest też kaplica Matki Boskiej Bolesnej zbudowana na cmentarzu parafialnym

          Przez   wiele   lat  pobytu   w  Lesznie, bo od  1965 r., był jednocześnie dziekanem  leszczyńskim.  Wiele serca  i  pracy  wkładał  również  w  działalność na rzecz   księży   byłych   więźniów  obozów koncentracyjnych.   Jako   wiceprzewodniczący   komitetu   księży   b.   więźniów Dachau   zajmował   się   organizowaniem spotkań  i  zjazdów,  wydawaniem  biuletynu    informacyjnego,    zorganizowaniem   w   kolegiacie    kaliskiej   Kaplicy Męczeństwa i Wdzięczności, umieszczeniem  w  Dachau  tablicy  upamiętniającej męczeństwo księży polskich, zorganizowaniem pielgrzymek księży do Dachau   i   Rzvmu. Z   byłymi   współwięźniami,   rozproszonymi   po   całym   świecie, utrzymywał serdeczną więź korespondencyjną.   Wielu  odwiedzał  w  czasie    kilku    podróży    zagranicznych    po Europie Zachodniej, Palestynie i Ameryce Północnej.  Wszędzie dawał wyraz głębokiemu   umiłowaniu  ojczyzny.

          Za swoją pracę i postawę kapłańską ks. Korcz był uhonorowany wysokimi godnościami kościelnymi. W 1959 r. został mianowany tajnym szambelanem papieża, a w 1977 r. uzyskał godność papieskiego prałata honorowego.

Zmarł po krótkiej chorobie 17 października 1981 r. w Poznaniu. Pogrzeb jego w Lesznie, w dniu 21 października, stał się wielką manifestacją uczuć i wdzięczności dla zmarłego księdza prałata. Wzięli w nim udział dwaj biskupi, stu kapłanów oraz tysiące wiernych, których nit odstraszył rzęsisty deszcz padający w czasie eksportacji zwłok na cmentarz parafialny. Rok później uczczono pamięć zmarłego tablicą pamiątkową na południowej ścianie kościoła farnego.