Autor

Aleksander Piwoń

Tytuł

Powrót Leszna do Polski

Źródło

Przyjaciel Ludu 1-2/1994

Uwagi

 

 

Wybuch pierwszej wojny światowej w 1914 r. nie dawał Polakom w zaborze pruskim zbyt­niej nadziei na lepsze jutro. W Wielkopolsce, na Pomorzu i Śląsku trwała intensywna germanizacja, a Rzesza Niemiecka zdawała się być u szczytu potę­gi. Mobilizacji towarzyszyły śpiewy "Deutschland, Deutschland über alles". Na wagonach z żołnierzami odjeżdżającymi na front widniały butne napisy: "Petersburg - Paris". "Tod und Schmach den Feinden" i inne. Nacjonalizm, szowinizm i megalomania święciły triumfy. Prasa gloryfikowała postępy mili­tarne wojsk niemieckich. W sierpniu 1914 r. do Le­szna oddalonego o około 120 km od linii frontu zdawały się dochodzić pomruki artylerii niemieckiej i rosyjskiej, budząc niepokój wśród mieszkańców, potęgowany relacjami uciekinierów z przygranicz­nych terenów. W tych dniach rozgrywa się tragedia Kalisza.

Następne lata wojny - poza coraz częstszymi nieszczęściami ludzkimi i pogłębiającą się biedą nie spowodowały zmian w położeniu mieszkańców ziem zaboru pruskiego. Trudno było przewidzieć bliski upadek cesarskiej Rzeszy. Dopiero na począt­ku 1918 r. zaczęto uświadamiać sobie nieuchron­ność klęski państw centralnych. Pesymizm potęgo­wały relacje naocznych świadków wydarzeń - ran­nych i kalekich żołnierzy przebywających w lazare­tach wojskowych. W sierpniu wiedziano już w Lesz­nie o odwrocie Niemców na froncie zachodnim i nasilających się nastrojach rewolucyjnych. Skłoni­ło to miejscowych działaczy polskich do utworzenia w październiku 1918 r. tajnego Komitetu Narodo­wego i nawiązania kontaktów z ośrodkiem poznań­skim. Komitet tworzyli: Józef Górecki, ks. Tadeusz Kopczvński, dr Jan Stawicki. dr Bronisław Świderski i Stefan Thomas. Później dołączył do nich Adam Ruszczyński. Na jedno z zebrań Komitetu przyje­chał z Poznania czołowy działacz Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego dr Bolesław Krysiewicz, ale nie potrafił udzielić konkretnych rad i wskazań.

Tymczasem sytuacja gwałtownie się zaostrzała. 3 listopada 1918 r. wybuchła rewolucja w Nie­mczech, w nocy z 6 na 7 listopada powstał Tymczasowy Rząd Ludowej Republiki Polskiej. 9 listopada abdykował cesarz Wilhelm II. a 11 listopada podpi­sany został rozejm w Compiegne. Burzliwe wyda­rzenia ogarnęły także Poznańskie. W Lesznie po­dobnie jak w wielu innych miastach garnizonowych żołnierze zaczęli degradować oficerów i wyprzedawać za bezcen żywy i martwy inwentarz koszarowy. W tej sytuacji władzę w mieście przejęła Rada Ro­botnicza i Żołnierska, złożona z Niemców i Pola­ków. Niebawem powstał również polski Komitet Obywatelski, który 20 listopada 1918 r. zwołał Po­laków na wiec w hotelu "Kaiserhof". Wiecowi prze­wodniczył dr Bolesław Świderski. Uczestnicy wiecu po raz pierwszy od dziesiątków lat mogli publicznie wznieść okrzyk na cześć odrodzonej już Polski. Wybrali też powiatową Radę Ludową oraz delegatów na Sejm Dzielnicowy w Poznaniu. Powiatowa Rada Ludowa, licząca 51 członków, wystosowała natych­miast odezwę do wszystkich Polaków w powiecie leszczyńskim. Informowała w niej, iż jest jedyną prawowitą władzą polską w powiecie i wzywała wszystkich do spokoju. Jeden z fragmentów odezwy brzmiał: "Wiemy, że są żywioły, które nie mogąc pogodzić się z. nowym porządkiem rzeczy, pragną Was sprowokować i wywołać w ten sposób zaburze­nia, które mogłyby być powodem powrotu tak bar­dzo nam wszystkim znienawidzonych rządów hakatystycznych. Przynależność nasza państwowa zależy od postanowień kongresu pokojowego. Im się oddamy, na nie w spokoju czekać będziemy". Odezwa była utrzymana w duchu wytycznych Narodowej Rady Ludowej w Poznaniu, trwającej na stanowisku pokojowego rozwiązania sprawy polskiej w zaborze pruskim.

Aktywizacja Polaków w Lesznie i powiecie wy­wołała wzrost czujności Niemców oraz konsolidacje sił antypolskich. Należy pamiętać, że Leszno i oko­liczne tereny były silnie zgermanizowane. Według statystyki z 1910 r. Polacy stanowili zaledwie 12 proc. ogółu mieszkańców Leszna i 38 proc. miesz­kańców powiatu. Leszno było ponadto ważnym ośrodkiem garnizonowym. Stały tutaj: 111 batalion 50 pułku piechoty, resztki II batalionu 37 pułku piechoty i 56 pułk artylerii polowej, wchodzące w skład V Korpusu Armii. W styczniu i lutym 1919 r. dowodził wojskiem w Lesznie gen. mjr Lepper. Gdy 27 grudnia 1918 r. wybuchło w Poznaniu powstanie. Niemcy wysłali z Leszna na pomoc ro­dakom pociąg z około 500 żołnierzami. Powstańcy w Poznaniu zdołali jednak pociąg zatrzymać i żoł­nierzy rozbroić.

Dalszy rozwój wypadków w Wielkopolsce spo­wodował, iż Rada Żołnierska i Robotnicza w Lesz­nie oraz działająca tutaj Niemiecka Rada Ludowa zaczęły czynić usilne starania, ażeby nie dopuścić do rozprzestrzeniania sit; powstania w tym rejonie. 30 grudnia 1918 r. utworzono w Lesznie Batalion Ko­lejarzy, złożony z urzędników i robotników kolejowych. Uzyskano także pomoc wojskową z Głogowa i Wrocławia. Mimo to zdenerwowanie Niemców rosło. Nadchodziły bowiem informacje o rozszerza­niu się powstania na coraz to nowe ośrodki i rejony Poznańskiego. Niemej postanowili więc oderwać miasto od Wielkopolski i przyłączyć do Śląska. 6 stycznia ukazały się w prasie doniesienia: „Lissa gehort jetzt zu Schlesien”. Oderwanie nastąpiło na podstawie decyzji Centralnej Rady Ludowej we Wrocławiu. Tego dnia Rada Robotnicza i Żołnier­ska w Lesznie podjęła decyzję o wprowadzeniu w mieście od dnia 7 stycznia 1919 r. stanu wojennego. Natychmiast przystąpiono do energicznych przygo­towań obronnych.

Utworzono batalion Straży Obywatelskiej, wprowadzając obowiązkową służbę dla mężczyzn do 60 roku życia. Późnym wieczorem 6 stycznia rozległy się gwizdy parowozów i wycie syreny ga­zowni, zaczęła się strzelanina karabinowa i armat­nia. Pełną grozy scenerię dopełniały unoszące się nad miastem rakiety. Niemcy pozorując atak po­wstańców na Leszno, chcieli prawdopodobnie spro­wokować Polaków do wystąpień, ażeby brutalnie się z nimi rozprawić. Prowokacja się nie udała, ale dla polskich mieszkańców miasta zaczął się długi okres represji i prześladowań. Jeszcze tego wieczoru Nie­mcy aresztowali 14 Polaków, między innymi Józefa Góreckiego. Bolesława Ilskiego, Tadeusza Thomasa. Aresztowanych wywieziono do Głogowa. a później do Żagania. Niemcy urządzali również łapanki na młodych mężczyzn, by nie dopuścić do ich przedostania się na tereny kontrolowane przez Polaków. Tymczasem powstanie objęło już wschod­nią część powiatu leszczyńskiego. W dniach 7 i 8 stycznia 1919 r. powstała "Grupa Leszno", dowo­dzona przez dra Bernarda Śliwińskiego. Obsadziła ona znaczną część powiatu leszczyńskiego. 11 stycz­nia rozegrała się największa w tym rejonie bitwa o Osiecznę. Niemcy zostali odparci, tracąc około 15 zabitych i 30 rannych. Na wieść o tej klęsce wybuchła w Lesznie panika. Wielu urzędników zaczęło w popłochu opuszczać miasto, ale powstańcy nie rozwinęli natarcia na Leszno. Walki w powiecie trwały do połowy lutego 1919 r., to jest do podpisa­nia rozejmu w Trewirze. Uświadomiły one dowó­dztwu powstańczemu nierealność zdobyciu Leszna. Z tego powodu front nabrał tutaj charakteru staty­cznego - linii obronnej osłaniającej Poznań. Wejście w życie rozejmu nie oznaczało, że Niemcy pogodzili się z utratą Poznańskiego. Nadal dochodziło wiec do atakowania pozycji polskich przez oddziały nie­mieckie. Najwięcej cierpiała na tym ludność cywil­na.

Mieszkańcy Leszna dowiadywali się o walkach na przedpolach miasta i w powiecie często tylko z odgłosów wystrzałów karabinowych i armatnich. Pierwszych rannych żołnierzy niemieckich ujrzeli po bitwie pod Osieczną. Poległych grzebano pota­jemnie, by nie potęgować niepokoju Niemców i nie podnosić na duchu Polaków. Dopiero pod koniec stycznia uwolniono internowanych w Żaganiu działaczy polskich. Czterech z nich pozostawiono jed­nak w areszcie domowym.

Przyszłość miasta była nadal niejasna. Niemcy liczyli, że traktat pokojowy nie naruszy ich stanu posiadania na wschodzie. Chcąc postawić koalicję przed faktem dokonanym, przygotowywali nawet atak na Polskę. W niemieckich planach operacyj­nych ważną rolę odgrywało Leszno, skąd miało na­stąpić uderzenie na Poznań. Wiosną mieszkańcy Leszna z trwogą obserwowali latające nad miastem samoloty wojskowe. W ostatnich dniach maja 1919 r. Niemcy, pragnąc wprowadzić w błąd opinię publiczną, oskarżyli stronę polska o przygotowywa­nie napaści na Leszno. Nastąpiły aresztowania Po­laków, kilkanaście osób znów wywieziono do Żaga­nia. Ostatecznie Niemcy z obawy przed koalicja nie zdecydowali się na rozpoczęcie ofensywy przeciwko Polsce. Wściekłość szowinistów niemieckich nie miała jednak granic. W nocy z 6 na 7 czerwca Nie­mcy wysadzili w powietrze most kolejowy w pobliżu Leszna. Nastąpiło to wkrótce po przejeździe pocią­gu wiozącego do Polski żołnierzy gen. Hallera. Nie­mcy rozpowszechnili także pogłoski, że miasto zo­stanie całkowicie zburzone. Dla mieszkańców Leszna. znających los kaliszan. nie była to czcza pogróż­ka. Nawet podpisanie traktatu pokojowego w Wer­salu w dniu 28 czerwca 1919 r., przyznającego te tereny Polsce, nie odmieniło od razu losu tutejszych Polaków. Stosunki z Niemcami były nadal naprężo­ne. 2 lipca, a więc kilka dni po podpisaniu pokoju wersalskiego. Niemcy zdradziecko zabili dwóch ofi­cerów polskich w lesie kąkolewskim. Odmawiali również uwolnienia Polaków internowanych w Ża­ganiu. Nastąpiło to dopiero na początku sierpnia.

Stopniowo jednak sytuacja zaczęła się zmieniać na lepsze. Dużą radość sprawiały Polakom coraz częstsze wyjazdy rodzin niemieckich z Leszna. Na ich miejsce przybywali Polacy z Nadrenii, Westfalii, Berlina. Hamburga. Głogowa. Wschowy i innych ośrodków.

Pierwsze bezpośrednie rozmowy polsko-niemieckie w sprawie przejęcia Leszna przez Polaków odbyły się dopiero w połowie listopada 1919 r. Stro­nę polską reprezentował urzędujący już w Osiecznej starosta powiatu leszczyńskiego Tadeusz Sobeski, a stronę niemiecką radca Volkening. Sobeski po tej rozmowie pisał do władz przełożonych w Poznaniu iż "przyjęcie było sztywne, bez podania ręki". Tym­czasem w mieście trwały potajemne przygotowania do uroczystego powitania władz polskich, które miało nastąpić 17 stycznia 1920 r.

Dwa dni przed przejęciem miasta przez Polskę niemiecka Rada Ludowa w Lesznie wydała odezwę do rodaków, wzywającą do nadania odejściu żołnie­rzy niemieckich oznak powszechnej żałoby. Oficjal­na uroczystość pożegnania oddziałów niemieckich odbyła się w Lesznie 16 stycznia na Rynku. Ratusz i domy zamieszkałe przez Niemców udekorowano po raz ostatni chorągwiami o niemieckich i pru­skich barwach narodowych. Po patriotycznych prze­mówieniach i odśpiewaniu "Deutschland, Deutschland über alles" przygnębieni Niemcy rozeszli się w spokoju do domów. Nie doszło do żadnych incy­dentów. Polacy uszanowali smutek swoich dotych­czasowych ciemiężycieli. Ostatni przegląd wojska niemieckiego na Rynku odbył się 17 stycznia 1920 r. Wymarsz niemieckiej załogi nastąpił około godziny 8.30. Natychmiast po odejściu Niemców Polacy przystąpili do dekorowania miasta. Budowano bramy powitalne, ozdabiano ulice festonami, wywiesza­no chorągwie narodowe. Na wieży ratuszowej, oprócz chorągwi, umieszczono godło narodowe. Posunięto też o godzinę wskazówki zegara ratuszo­wego, by czas miejscowy zrównać z czasem obowią­zującym w Polsce. W celu utrzymania porządku i bezpieczeństwa na ulice wyszła polska Straż ludo­wa. Wkrótce na Rynek wjechał ulicą Zamkowa (obecnie Wolności) pierwszy polski patrol wojsko­wy - dwóch ułanów pod dowództwem wachmistrza Teodora Mory. Wjazd wywołał łzy radości i wzrusze­nia Polaków, tłumnie zgromadzonych na Rynku. Długo wznoszono okrzyki na cześć żołnierzy. W tym czasie, bez rozgłosu, l kompania 9 pułku Strzelców Wielkopolskich obejmowała koszary wojskowe przy ul. Ogrodowej, obecnie Jarosława Dąbrowskiego. Na rynek polskie oddziały wkroczyły dopiero o 11.30. Były to dwie kompanie 12 pułku Strzelców Wielkopolskich i szwadron ułanów. W imieniu mie­szkańców wojsko polskie serdecznie powitał dr Bro­nisław Swiderski. Uroczystość zakończono odegra­niem hejnałów z wieży ratuszowej na melodie hy­mnu narodowego i "Roty" Marii Konopnickiej.

Główne uroczystości powrotu Leszna do Ma­cierzy odbyły się w niedzielę 18 stycznia. W słone­czne południe ustawiło się przed ratuszem wojsko polskie. Przybyli oficjalni goście: dowódca Frontu Wielkopolskiego gen. broni Józef Dowbór-Muśnicki ze sztabem, wojewoda poznański dr Witold Celichowski i szef misji alianckiej pułkownik Marquet. Obecny był także starosta powiatu leszczyńskiego Tadeusz Sobeski. Podniosłą uroczystość rozpoczęto Mszą św. odprawioną przez kapelana wojskowego. Okolicznościowe kazanie wygłosił proboszcz Osie­cznej ks. Paweł Steinmetz. Pieśni kościelne śpiewał polski chór im. Bolesława Dembińskiego z Leszna. Po nabożeństwie nastąpiły okolicznościowe prze­mówienia. Pierwszy wystąpił gen. Dowbór-Muśnicki, który uroczyście ogłosił przejęcie miasta przez Polskę. Po generale przemawiali: prezes Sądu Okrę­gowego Adam Ruszczyński. wojewoda Celichowski i starosta Sobeski. Pod koniec uroczystości wznie­siono okrzyki na cześć rządów koalicji oraz odegra­no Marsylianke. W ten sposób chciano okazać wdzięczność Francuzom za poparcie sprawy pol­skiej w Wersalu. Część oficjalną zakończyła defila­da wojskowa i hejnał z wieży ratuszowej. Potem trwał festyn. Wieczorem Leszno było iluminowane. W uroczystości, oprócz mieszkańców miasta i po­wiatu, uczestniczyli liczni goście, nierzadko z odle­głych stron kraju.

Od poniedziałku 19 stycznia rozpoczęły się dni "normalnej" pracy, normalnej tylko z nazwy. Nie­zwykle trudne i skomplikowane były bowiem spra­wy oczekujące załatwienia przez polskie władze.