Autor

Stefan Kowal

Tytuł

Leszno w II Rzeczpospolitej

Źródło

Przyjaciel Ludu 5/6 1990

Uwagi

 

 

W próbie zbilansowania rozwoju lu­dnościowego, gospodarczego i cy­wilizacyjnego Leszna i regionu leszczyńskiego w okresie międzywojen­nym na uwagę zasługują następujące kwestie: 1) proces dosiedlania Leszna i jego znaczenie jako kontrargumentu przeciw roszczeniom rewizjonistycznym Niemiec, 2) rozwój gospodarczy i cy­wilizacyjny Leszna, 3) produkcja doś­wiadczalna i nasiennicza w regionie le­szczyńskim, 4) bariery rozwoju Leszna i regionu.

Bilans otwarcia czasu Polski nie­podległej dla miasta Leszna i regionu leszczyńskiego (południowo-zachodniej Wielkopolski) przedstawiał się relatyw­nie o wiele mniej korzystnie   aniżeli pozostałej   części  Wielkopolski.  Władze polskie przejęły miasto i region zachod­ni z rocznym opóźnieniem. W miastach powiatu leszczyńskiego aż 74,4% miesz­kańców w roku 1921 (30 września) sta­nowiła ludność napływowa. W samym Lesznie odsetek ludności   napływowej był wyższy. Tak wysoka fluktuacja za­ludnienia miast nie miała sobie równej w   całej Wielkopolsce. W zbiorowości wszystkich miast wielkopolskich na lu­dność napływową przypadało 62,2% za­ludnienia. Ostrożnie szacując, tyko około 1/5 mieszkańców Leszna   należała   do ludności zasiedziałej.  Ta  część obywa­teli miasta w trudnych latach odbudo­wy życia gospodarczego, w czasach obo­wiązywania   reglamentacji   na   podsta­wowe artykuły, podjęła od razu pracę nad zorganizowaniem polskiej admini­stracji. Pozostała część   mieszkańców, tj. ponad 3/4 ludności, musiała najpierw zaaklimatyzować się w nowym miejscu zamieszkania. Dla niektórych przyby­szów aklimatyzacja oznaczała przystosowanie się do życia w warunkach miejskich, ponieważ przybyli oni bez­pośrednio ze wsi. Wśród zasiedziałych leszczynian byli również Niemcy, na których władze w wielu dziedzinach oprzeć się nie mogły. Ziemia leszczyń­ska znajdowała się w strefie objętej ro­szczeniami rewizjonistycznymi. W tam­tych czasach  dążenia rewizjonistyczne, bardzo popierane przez mniejszość nie­miecką w Polsce, stanowiły kość nie­zgody   pomiędzy   Polską   a   Niemcami. Włączenie pasa nadgranicznych ziem do przedmiotu roszczeń terytorialnych wobec Polski, w tym powiatów rawickiego i leszczyńskiego, w intencjach niemieckich   polityków   tej   miary   co Gustaw Stresemann (minister spraw zagranicznych Rzeszy w latach 1923—1929 oraz krótko w 1923 r. kanclerz) stano­wiło wyraz uznania za postawę niemiec­kiej ludności w czasie powstania wiel­kopolskiego. Leszno i ziemie na zachód od miasta nie zostały zajęte przez pow­stańców wielkopolskich, ponieważ, nie­zależnie od stacjonowania garnizonu niemieckiego w mieście, bardzo aktyw­na była także Volkswehra. Szczególnie wyróżnił się batalion niemieckich kole­jarzy z Leszna. Po sukcesach powstania w innych regionach Wielkopolski i nie­pewnych wieściach dla Niemców nad­chodzących z konferencji pokojowej w Wersalu,   władze   niemieckie   Leszna   i powiatu   leszczyńskiego   starały   się   o przyłączenie miasta i okolicznych ziem do Śląska. Z powyższych powodów, po przyznaniu miasta Polsce, zmiana jego składu narodowościowego stanowiła kontrargument wobec niemieckich dążeń rewizjonistycznych. Z punktu widzenia polskiej   racji  stanu  odpływ Niemców z miasta i okolicy był procesem pożą­danym.

Przypomnieć należy, że w 1910 r. w Lesznie zamieszkiwało zaledwie 2365 osób, które deklarowały język polski jako ojczysty. Liczba ta wynosiła zaled­wie około 13,7% stanu mieszkańców. Wprawdzie istniała jeszcze grupa osób niezdecydowanych co do języka ojczystego, ale nie zmieniało to w niczym rzeczywistości świadczącej o bezspornej i zdecydowanej przewadze Niemców. W całym powiecie leszczyńskim przed I wojną światową proporcje obu naro­dowości układały się również niekorzy­stnie dla Polaków. Niemcy, według kry­terium językowego, stanowili około 62% a Polacy około 38°/o ludności. Pola­cy należeli jednak do ludności uboższej, co jednoznacznie potwierdzała statystyka własności. Do Niemców należało ponad 70% ziemi, do Polaków niecałe 30%. Niemcy posiadali również zdecydowaną przewagę we własności przedsiębiorstw przemysłowych, handlo­wych i rzemieślniczych. Z 16 zakładów przemysłowych istniejących w mieście wszystkie należały do Niemców. Spoś­ród 254 kupców tylko 26 było Polaka­mi a na 202 rzemieślników Polacy sta­nowili grupę 37 osobową, czyli mniej więcej proporcjonalną do wielkości udziału w zaludnieniu miasta. Wpływu Polaków na urzędowe sprawy miejskie praktycznie nie było, gdyż uniemożliwia­ła to ordynacja Wyborcza, oparta na za­sadach cenzusu majątkowego. Polacy .należeli przeważnie do grupy IV, opła­cającej najniższe podatki. W klasie naj­wyższej, tj. I i II podatku przemysło­wego, sklasyfikowanych było 14 Niem­ców i żaden Polak. W grupie III znalaz­ło się tylko 7 Polaków.

Zmiany składu narodowościowego w dwudziestoleciu zaszły do tego stopnia, że Leszno nie różniło się pod tym wzglę­dem istotniej od innych miast wielko­polskich. Spis powszechny w 1931 r. wykazał niecałe 6% Niemców w mieś­cie. Należy zaznaczyć, że zdecydowana większość Niemców opuściła Leszno do­browolnie, przed przejęciem miasta przez władze polskie. W dniu prze­jęcia Leszna przez władze polskie tj. 17 stycznia 1920 r., Niemcy stanowili około 1/4 mieszkańców. Większość z nich opuściła miasto w latach 1920— 1922, przeważnie na skutek optowania na rzecz obywatelstwa Rzeszy i zgodnie z prawem międzynarodowym, ja­kie w tym przypadku stanowił Trak­tat Wersalski.

Pozostający w Lesznie Niemcy, cho­ciaż stanowili niezbyt liczną grupę, (około 1100 osób w 1931 r.) pod wzglę­dem stanu majątkowego należeli do warstwy lepiej sytuowanej. W dalszym ciągu w rękach niemieckich pozostawa­ły znaczące w mieście fabryki jak młyn parowy, browar, fabryka wyrobów weł­nianych, fabryka papy. Niemcy byli właścicielami 16% nieruchomości w Le­sznie, chociaż stanowili tylko około 6°/o mieszkańców. Utrzymaniu wysokiej pozycji materialnej i majątkowej służyła pomoc z Rzeszy w ramach tajnej subwencji mniejszości niemieckiej w Polsce.

Stabilizację gospodarczą i społeczną po wojnie utrudniało przemieszczanie się przez miasto olbrzymiej rzeszy ludnoś­ci. W latach 1920—1928 z Leszna wy­prowadziły się w sumie aż 30 864 osoby, a wprowadziło się 32158 osób. Wśród wędrującej ludności przeważali Polacy, stanowiący 83% migrantów. Prawie po­łowa przemieszczeń przypadała na lata 1920—1922. Leszno przyciągało przyby­szów relatywnie niezłą sytuacją mie­szkaniową. Dla ojców miasta panowa­nie nad tą sytuacją, wynikającą z ma­sowych wędrówek, wymagało bardzo dużego wysiłku organizacyjnego.

W okresie pomyślnej koniunktury nie istniała w zasadzie kwestia bezrobocia w uciążliwych dla miasta rozmiarach. Po wybuchu kryzysu ekonomicznego w roku 1929 problem pracy dla wielu ży­wicieli rodzin przybrał skalę jakiej lo­kalne władze, tj. miejskie i powiatowe, nie były w stanie rozwiązać. Władze miejskie wzmogły jedynie kontrolę nad przestrzeganiem przy przyjmowaniu do pracy zasady, żeby w pierwszej kolej­ności zatrudniano jedynych żywicieli rodzin. Np. w roku 1935 za zatrudnie­nie pracownika, który nie miał skiero­wania z urzędu pośrednictwa pracy, groziła pracodawcy grzywna do 3000 zł. Pracodawca zobowiązany był zgłaszać w biurze pośrednictwa pracy każde wolne miejsce. Ścisłą kontrolą urzędo­wą i społeczną objęto również miejsca prac budowlanych, aby nie dopuścić do zatrudniania osób bez uprawnień. Przed­sięwzięcia te miały na celu zapewnie­nie pracy rzemieślnikom koncesjowanym. W Lesznie problem bezrobocia nie był jednakże tak nabrzmiały jak w in­nych miastach. Np. w Poznaniu bezrobotni stanowili około 30°/o pracobior­ców, a w Lesznie około 15%.

Na konto osiągnięć w Lesznie bez­względnie zaliczyć należy rozwój budow­nictwa mieszkaniowego, zakładanie in­stalacji techniczno-komunalnych, dba­łość o stan sanitarny, zdrowotny i este­tyczny miasta. W dziedzinie urządzeń i usług, jakie kształtowały oblicze cywi­lizacyjne miasta, dokonano znacznego postępu. W roku 1924 wznowiono prace nad skanalizowaniem miasta i kontynu­owano je przez następne lata. W roku 927 utworzono zakład oczyszczania miasta pod nazwą „Tabor Miejski". W za­kładzie tym pracowało w listopadzie 1929 r. 12 mężczyzn, 21 kobiet, 4 woź­niców i 2 cieśli, a siłę pociągową sta­nowiło 7 koni. Nie była to jednakże w całości załoga stała, ale zespół zatrud­niany w zależności od środków prze­znaczonych przez Magistrat i potrzeb.

Nad wyglądem estetyczym czuwało początkowo Towarzystwo Upiększania Miasta a od 1924 r. sprawami zieleni zajęła się placówka o nazwie Ogrodnic­two Miejskie, zatrudniająca l ogrodni­ka i 2 robotników.

Wiele uwagi przywiązywano do sta­nu sanitarnego sklepów, jadłodajni, ka­wiarni, hoteli i podwórzy. Np. w roku 1936 powyższe obiekty skontrolowano aż 2493 razy. Zauważalnym postępem mogło miasto wykazać się w dziedzinie ochrony zdrowia. Zgodnie z polskim ustawodawstwem zorganizowano system ubezpieczeń społecznych. W celu obniżenia kosztów leczenia osób ubezpie­czonych, 16 stycznia 1937 r., oddano dla potrzeb 3 powiatów południowych szpi­tal w Rawiczu z 53 łóżkami. Koszt le­czenia w nim wyniósł 3,50 zł dziennie natomiast w innych szpitalach 4,50 zł. Miasto subwencjonowało leczenie cho­rych zakaźnie. Niestety, było ich w mieście sporo. W grudniu 1936 r. rejestr chorych zakaźnie wykazywał 41 osób chorych wenerycznie i 1321 osób cho­rych na gruźlicę. Na koszt miasta le­czono 372 osoby ubogie. Również kosz­ty dezynfekcji po chorobach zakaźnych ponosiło miasto. Na utrzymaniu gminy miejskiej pozostawała także Stacja Opieki nad Matką i Dzieckiem. Synte­tycznym miernikiem (a może sympto­mem) rozwoju gospodarczego Leszna był wzrost dochodów miasta. W latach 1925—1929 wzrosły one około cztero­krotnie. Składały się na nie dochody przedsiębiorstw miejskich oraz wpły­wy z dodatków komunalnych do podat­ków i innych, opłat. W mieście wybu­dowano 367 domów mieszkalnych, w tym kilka dużych domów wielorodzin­nych i 202 gospodarcze.

Region leszczyński zaliczał się do najbardziej rozwiniętych w kraju pod względem rolniczym. Na uwagę zasłu­gują prace prowadzone tutaj w dzie­dzinie nasiennictwa. Ze znanych insty­tucji wymienić należy Spółkę o nazwie „Sandomiersko-Wielkopolska Hodowla Nasion" założoną w 1922 r. (SWHN). Powstała ona z dwóch przedsiębiorstw: Sandomierskiej Hodowli Nasion w Krukowie i Wielkopolskiej Hodowli Nasion w Bonikowie. Główną bazę (wzorcowe gospodarstwo) Spółki w Wielkopolsce, gdzie prowadzono doświadczenia i hodowlę nasion, stanowiły Antoniny pod Lesznem. Tutaj hodowano nasiona bura­ków cukrowych i zbóż. W 1927 r. SWHN osiągnęła najlepsze wyniki w kraju w wyhodowaniu odpowiedniej odmiany buraków cukrowych. Buraki SWHN da­wały plon 248,14 q z hektara i zawie­rały 17,58% cukru, co przynosiło wy­dajność" z hektara 43,62 q cukru. Znana była również pszenica odporna na rdzę o symbolu 82 wyselekcjonowana z psze­nicy Wysoko-Litewskiej oraz pszenica Ss.

Z innych gospodarstw nasiennych wspomnieć należy o Goli — własności Edwarda Potworowskiego. W Goli zaj­mowano się hodowlami takich roślin jak ziemniaki, żyto, pszenica, jęczmień. Miejscowość znana była z prac nad za­pobieżeniem „degeneracji" ziemniaków, hodowaniem plennych odmian ziemnia­ków o wysokiej zawartości skrobi oraz prac nad odmianami odpornymi na ra­ka. W dziedzinie nasion zbóż wyhodo­wano żyto Elita 240p i, z żyta Zelandzkiego, pszenicę o mniejszych wymogach glebowych, którą można było uprawiać na glebach lżejszych. W Goli prowa­dzono również uprawę zbóż nasiennych, które przyjęto z Polsko-Szwedzkiej Ho­dowli Nasion „Svalöf". Zakład otrzymał 4 odmiany pszenicy, 3 odmiany owsa i 2 odmiany grochu do reprodukcji.

Perspektywy zdynamizowania roz­woju gospodarczego miasta i regionu leszczyńskiego zależały praktycznie od kondycji finansowej państwa. Jednakże z około 300 min zł, jakie łącznie pla­nowano przeznaczyć na inwestycje w całym państwie, na Wielkopolskę przy­padało niewiele. Skupienie się rządu na Centralnym Okręgu Przemysłowym spowodowało zupełne zaniedbanie za­chodniej Polski w inwestycjach podejmowanych w ramach polityki etatys­tycznej państwa. Wielkopolska Rada Gospodarcza, powstała w 1937 r. dla obrony interesów gospodarczych dzielni­cy, jedyne szansę na zdynamizowanie gospodarki widziała w przemyśle surow­cowym. W pracach Rady rozważano wykorzystanie zasobów soli, a w od­niesieniu do regionu południowo-zachodniej Wielkopolski zagospodarowanie bo­gatych tutaj pokładów węgla brunatnego. Eksploatacja węgla brunatnego w Wiel­kopolsce była i jest jednak problemem bardzo kontrowersyjnym.

W planach przygotowanych przez Wielkopolską Radę Gospodarczą dla rządu Leszno figurowało tyko dwukrot­nie w propozycji przyznania dotacji na utwardzanie ulic w mieście oraz sfinan­sowanie przebudowy elektrowni z prą­du stałego na zmienny. Stan nawierz­chni ulic wymagał w znacznej części ulepszenia. Na 41,28 km ulic, 19,82 km pokrytych było kamieniami polnymi, na 5,83 km znajdowała się kostka a 15,63 km ulic pozostawało niewybrukowanych. Z przebudową elektrowni miejskiej, która miała rezerwy produk­cyjne, wiązano plany elektryfikacji wsi w regionie leszczyńskim. W inwestycjach publicznych i produkcyjnych po­sługiwano się głównie kredytem pocho­dzącym z klasy państwowej i komunal­nej. Kredyty prywatne były za drogie. Ich oprocentowanie sięgało w skali rocz­nej do 25°/o, a udzielano ich głównie w celach handlowych na krótsze ter­miny. Przy tak wysokim oprocentowa­niu inwestycje przemysłowe nie wcho­dziły w rachubę, ponieważ rentowność przemysłu przeważnie kształtowała się niżej od ceny prywatnego kredytu. Kre­dytów państwowych i komunalnych, których oprocentowanie było znacznie niższe, nie wystarczało na niezbędne potrzeby miejskie i regionalne.

Miasta nadgraniczne przeważnie znajdowały się w gorszym położeniu ekonomicznym aniżeli miasta położone z dala od granicy, ponieważ utraciły one część swego zaplecza gospodarczego. Na tle innych miast nadgranicznych Leszno prezentowało się korzystnie. Zawdzięczało to w dużej mierze pod­miotom gospodarczym w mieście oraz rozsądnej polityce władz lokalnych. Nie było jednak wolne od tych problemów ekonomicznych, jakie ciążyły na całym kraju.