Autor

Ewa Kręglewska - Foksowicz

Tytuł

Sztuka Leszna do początków XX w.

Źródło

studium historyczne – wydawnictwo poznańskie 1982

Uwagi

 

 

I. DZIEJE LESZNA DO LOKACJI W 1547 R.

Leszno w początkach swego istnienia było wsią rycerską; z 1393 r. pochodzi najwcześniejsza źródłowa wzmianka o jej właścicielce „Ma­chnie z Leszna", żonie Wincentego z Żelnic. Już w następnym ro­ku była wieś Leszno w posiadaniu Stefana z Karnina herbu Wieniawa, którego uważa się za protoplastę rodu Leszczyńskich. W świe­tle rekonstrukcji A. Wędzkiego około połowy XV w. istniały na terenie obecnego miasta dwie osady: Leszczynko i Leszno. Leszczynko było wsią o układzie owalnicowym; ramiona tej owalnicy sta­nowiły późniejsze ulice Lipowa i Starozamkowa, zabudowane jedynie po ich zewnętrznej stronie. Środkową - nie zabudowaną do XIX w. - część stanowiło wydłużone nawsie, na którym jeszcze plan miasta z 1821 r. ukazuje jedynie dwa wiatraki. G. Wróblewska w swej fundamentalnej dla Wielkopolski książce o rozplanowaniu miast nowożytnych zdaje się powątpiewać w istnienie przedlokacyjnej wsi Leszczynko, a w każdym razie uważa samą nazwę „Le­szczynko" za późniejszą, gdyż dokument z 1561 r., wystawiony przez Wacława Leszczyńskiego, wymienia wśród 4 wsi należących do mia­sta tylko wieś Leszno. Sądzi, iż teren przy obecnych ulicach Starozamkowej i Lipowej zasiedlono dopiero podczas wytyczania mia­sta, gdy likwidowano w tym celu działki siedliskowe wsi przedlokacyjnej. Niezadowolonych z przesiedlenia mieszkańców wsi ułago­dził właściciel miasta obietnicą udziału we władzach miejskich („powinni także koniecznie dwaj włościanie ze wsi Leszno... przy innych ławnikach zasiadać"). Wydaje się jednak, że wieś ujęta ulicami Lipo­wą i Starozamkową istniała już wcześniej, gdyż jej rozplanowanie jest zbyt archaiczne jak na wiek XVI; nazwa „Leszczynko" nato­miast może rzeczywiście być późniejsza. Ważniejsze dalekosiężne trakty łączące Wielkopolskę ze Śląskiem omijały Leszno przedlokacyjne; najbliższy - na Głogów - przechodził przez Święciechowę. Leszczynko leżało przy lokalnej drodze wiodącej z południa, od Rydzyny, w kierunku północnym -do Kościana. Droga na pół­noc od Leszczynka wiodła zapewne dzisiejszą ulicą 22 Lipca, której połączenie z ul. Kościelną zostało przerwane linią XVII-wiecznych fortyfikacji. Uprzednio jednak -tak jak to wywodzi A. Wędzki -droga przebiegała dzisiejszą ul. Kościelną (po zachodniej stronie wej­ścia do kościoła parafialnego o metryce XV-wiecznej), następnie za­chodnią pierzeją Rynku i wreszcie dalej ku północy — dzisiejszą ul. Narutowicza. Osada, która rozwinęła się wzdłuż tej drogi, miała zapewne formę ulicówki i mogła wpłynąć na pewne nieregularności w układzie miasta lokacyjnego.

W przedlokacyjnym Lesznie notuje się w niektórych okresach równolegle więcej niż jednego właściciela, co nie było zjawiskiem odosobnionym w tych czasach. Już w 1416 r. wymienia się Rafała Leszczyńskiego, syna Stefana z Karnina, razem z braćmi jako współ­dziedziców. W 1510 r. istnieją w Lesznie trzy folwarki, z których dwa należały do braci Rafała i Jana Leszczyńskich. Mieli oni za­pewne odrębne siedziby - podobnie jak to notują źródła np. dla Gostynia, w którym okresami były nawet 3 dwory - siedziby trzech współwłaścicieli. A. Wędzki lokalizuje siedzibę właścicieli po wschodniej stronie wsi Leszczynko, na terenie wskazanym już przez starszych badaczy. Była to przypuszczalnie wieża mieszkalna na kop­cu, otoczonym fosą, zasilaną przez ciek wodny płynący z północy od źródła w pobliżu Antonin. Ślad tej fosy zachował się do początków XX wieku w postaci stawku. Drugą - zapewne równoległą czasowo - siedzibę współwłaścicieli Leszna możemy zlokalizować na północ od wsi Leszno - na wysepce na stawie, na wprost pałacu Sułkowskich, obecnego gmachu Urzędu Wojewódzkiego. Świadczą o tym zarówno źródło pisane jak i przekazy kartograficzne. W dokumencie z 1694 r. Rafał Leszczyński sprzedaje serwitorowi i cukiernikowi królewskiemu dworu Leszczyńskich Kasprowi Gottfrydowi Dydrychowi ,,grunt i plac pewny pusty kopiec albo kuchnia nazwany przeciwko zamkowi leżący z przyległym placem małym, na lewej stronie od Bramy Grunowskiej idąc położonym..." I dalej w tym dokumencie jest mowa o tym, że sprzedaje się „ze wszystkiemi przynależytościami, piwnicami murowanymi grunt ten, który dokoła wo­da oblewa z mostkami..." Akt zawiera także pewne zobowiązania dla nabywcy, który „powinien one ogrodzić, mostki reperować, fosę szla­mować, rurami przysadzonemi od miejskich do tego gruntu wodę swoim kosztem przez ogród nasz włoski prowadzić..."  Z tekstu te­go wynikają niezbicie następujące fakty:

1. że średniowieczny   zamek   Leszczyńskich leżał przy drodze na Gronowo, czyli - Kościan, i to po lewej stronie, idąc od bramy ku miastu; domyślamy się go na terenie półwyspu oblanego woda­mi stawu, który po przekształceniu w połowie XIX w. rozlewa się swobodniej. Staw ten na planach z 1793 i 1821 r. ma kształt podkowy i można przypuszczać, że jest to relikt pierwotnej fosy oblewającej wysepkę z siedzibą rycerską;

2. że siedziba ta miała co najmniej piwnice murowane;

3. była zapewne wieżą mieszkalną; na to wskazywałyby niezbyt wielkie rozmiary obszaru ujętego fosą - stawkiem.

Typ wieży mieszkalnej, niezmiernie popularny w Europie XIV w. - łączący w sobie funkcje obronne i mieszkalne - spotkał się na terenie Polski z wcześniejszą tradycją rycerskich wież obronnych na kopcu otoczonym wodą. Wieża mieszkalna, nawiązująca kształ­tem architektonicznym i obronną lub pseudoobronną fosą do sie­dzib rycerskich, odpowiadała szlacheckiej potrzebie prestiżu społecznego. Będąc redukcją zamku rycerskiego, była jednocześnie zna­cznie ekonomiczniejsza od wielobudynkowego założenia zamkowe­go. W późniejszym okresie w siedzibach tego typu do głosu do­chodzi element reprezentacyjności, jak to widzimy w najlepszym „modelowym" przykładzie w Polsce - w wieży Zygmunta Starego w Piotrkowie, wzniesionej przez Benedykta Sandomierzanina w la­tach 1512—1519. W Lesznie występowało zapewne dość skromne założenie - wskazują na to niezbyt wielkie rozmiary wyspy, a tak­że niewybitna jeszcze wówczas pozycja panów na Lesznie, którym tylko późniejsze mistyfikacje heraldyczne dorobiły już w XV w. ty­tuł hrabiowski. Kształt tej siedziby może wyjaśniłyby badania ar­cheologiczne, które pozwoliłyby odsłonić fundamenty owych piwnic - wzmiankowanych w dokumencie z 1694 r. Siedziba przy bramie Gronowskiej pełniła swe pierwotne funkcje mieszkalne do czasu wzniesienia zamku renesansowego. Później, sprzęgnięta z nim w duże założenie nowego typu, pełniła rolę kuchni.

Wykorzystywanie starych siedzib obronnych dla celów gospodar­czych w nowożytnych zespołach dworskich było częstym zjawiskiem; notujemy je np. w Poniecu, w Chocieszewicach. Dzięki temu tra­dycje lokalizacji starej rezydencji właścicieli wsi czy miast utrzymy­wały się przez wieki na tym samym terenie. Zapewne w związku z drugą osadą na terenie późniejszego miasta lokacyjnego wzniesio­no kościół obsługujący parafię założoną w XIV w." Przyjmuje się, że kościół murowany istniał tu już w połowie XV w., gdyż data „1450" widniała na nagrobku Rafała Leszczyńskiego, starosty radziejowskiego, który to nagrobek przetrwał w kościele parafialnym do czasów Komeńskiego. Kościół był murowany i - jak przy­puszcza E. Linette - stał mniej więcej tam, gdzie obecna fara, lecz nieco bardziej na wschód od niej. Wskazywałyby na to relikty fundamentów pierwszego kościoła, odsłonięte w początku XX w. przy okazji rozbudowy prezbiterium barokowej świątyni. Fundamen­ty te P. Beer określił bezkrytycznie jako „romańskie". Poza lo­kalizacją średniowiecznego kościoła możemy jeszcze ustalić tylko w przybliżeniu jego skalę: był mniejszy od świątyni Jednoty - zbo­ru Św. Jana, co wspomina Komeński. Był zapewne skromnym wiejskim kościołem, który - wg niepotwierdzonych źródłowo in­formacji - powiększyli bracia czescy przez dobudowanie naw bocz­nych i wieży.

Z katolickiego kościoła parafialnego mogły pochodzić późnogotyckie kielichy, odnotowane przez J. Kohtego w zasobach kościo­ła Sw. Jana - należącego do gminy braci czeskich, która przejęła kościół Sw. Mikołaja w 1550 r., po likwidacji parafii katolickiej. Mo­gli też owe kielichy przywieźć imigranci z Czech. Jeden z kielichów był bogato zdobiony filigranem, ożywionym licznymi drobnymi ku­leczkami - w typie szeroko rozpowszechnionym na Węgrzech w XV i XVI w. i mającym naśladownictwa w produkcji innych krajów. Piękny ten kielich był zapewne importem z Węgier, gdyż na miej­scową leszczyńską produkcję tej klasy było za wcześnie; dopiero w następnym stuleciu Leszno stanie się ważnym ośrodkiem złotni­czym.

 

 

II. OKRES OD LOKACJI W 1547 R. DO WIELKIEGO POŻARU MIASTA W 1656 R.

Miasto Leszno założył Rafał III Leszczyński, kasztelan przemęcki, na mocy przywileju Zygmunta Augusta z 1547 r., który zezwalał mu „ex villa sua hereditaria Lieszno... oppidum ... de nominis Lieszno fundare et erigere". Utworzonemu miastu nadano prawo magdebur­skie, gwarantujące jego mieszkańcom samorząd i własne sądownic­two. Uzupełnieniem tego dokumentu był wydany dwa lata później przez właściciela miasta inny dokument, zezwalający mieszkańcom m.in. na budowę cegielni.

W 1548 r. przybyła do Wielkopolski grupa uchodźców z Czech, członków Jednoty tzw. braci czeskich. Rafał Leszczyński, który był gorliwym zwolennikiem nowinek dysydenckich, przyjął wielu z nich w swym rodzinnym Lesznie, przyczyniając się tym do pomyślnego przebiegu procesu lokacyjnego. Wojewoda oddał w 1550 r. kościół katolicki braciom czeskim, którzy - wg niepotwierdzonej źródło­wo informacji Karwowskiego — świątynię poszerzyli i dobudowali wieżę. W 1555 r., zgodnie z przywilejem wydanym przez Leszczyńskiego, pobudowano dla Jednoty szkołę elementarną koło Bramy Rydzyńskiej. Napływ imigrantów spowodował, że miasto wytyczone w skromnych rozmiarach - tylko bloki przyrynkowe i ulice wyloto­we - szybko się rozszerzało. Początkowo jednak - jak to sugeruje G. Wróblewska — „wyjściowy schemat rozplanowania ... miał cha­rakter ściśle użytkowy i taki charakter zachowało rozplanowanie także wówczas, gdy sieć ulic i bloków stała się gęstsza i rozleglejsza". Zdaniem tej autorki w rozplanowaniu Leszna nie ma żadnych akcentów renesansowych. E. Linette mówi o zastosowaniu w Lesz­nie schematu rozplanowania, który nagięto do tego stopnia do istnie­jącego już wcześniej kościoła parafialnego, że zajął on w tym ukła­dzie sytuację typową dla rozplanowania średniowiecznego.

Miasto zabudowywało się szybko. W 1561 r. stały już domy wokół rynku i przy głównych ulicach. W tym roku syn założyciela Wa­cław wydaje dokument regulujący pewne sprawy niedopowiedziane w akcie lokacji, bądź takie, które wyłoniły się w ciągu tych czter­nastu lat. Obywatelom zezwalało się na postawienie własnym sum­ptem dwóch jatek do chleba, dwóch do mięsa i dwóch szewskich, na co właściciel obiecał dodać drzewa, a także wybudować postrzygalnię i wagę miejską oraz łaźnię dla mieszkańców. Szpital wystawio­no już wcześniej. W dokumencie sprecyzowano także cenę domów mieszkalnych w mieście: 12 groszy za „cały dwór... na rynku pobu­dowany", inne natomiast „dwory które za połowę się rachują i nie stoją w rynku... dają 4 grosze". W dokumencie zezwala się też na przestawienie cegielni, tak jak sobie tego życzą mieszczanie.

W świetle analizy, przeprowadzonej przez G. Wróblewska w opar­ciu o układ działek i nazwy ulic, zasięg miasta w tym pierwszym okresie zamykał się ulicami Tylną i Zieloną: zabudowana była rów­nież przyrynkowa część ulicy Święciechowskiej, przy której dział­ki wytyczono prostopadle". Na północy zabudowa obejmowała za­pewne też tylko blok przyrynkowy oraz ulicę wylotową, a na po­łudniu, oczywiście, w obrębie miasta znajdował się kościół i część ulicy wylotowej na Rydzynę, zamkniętej Bramą Rydzyńską, przy której zlokalizowano szkołę elementarną braci czeskich. G. Wrób­lewska powątpiewa w istnienie wcześniejszych umocnień miasta, które Handke, a za nim i inni badacze rekonstruują w następu­jący sposób: obecna ul. Chrobrego, zwana w XVII w. „Am Graben" („Szeroki Rów"), ul. Szkolna od południa, ul. Grodzka od zachodu, od północy zamknięte na linii ul. Więziennej. Właściwie tylko stara nazwa ul. Chrobrego przemawia za istnieniem przynajmniej fosy, otaczającej miasto. Także przebieg ul. Szkolnej jest charakterystycz­ny dla ulicy omurnej.

W latach trzydziestych XVII w. nasila się w Lesznie fala imigra­cji innowierczej, zwłaszcza ze Śląska i Czech, gdzie klęska pod Bia­łą Górą przekreśliła nadzieje na pomyślne załatwienie egzysten­cji tzw. Jednoty. W całej Polsce, a także w Wielkopolsce, wystąpiła już uprzednio fala kontrreformacji; i tak np. dla Poznania od 1619 r. obowiązywała zatwierdzona przez króla wcześniejsza decyzja magi­stratu o nieprzyjmowaniu w poczet obywateli miasta niekatolików. Palenie zborów przez kręgi zbliżone do jezuitów, zwłaszcza przez uczniów z ich szkół, było zjawiskiem coraz częstszym. W Lesznie i kilku ośrodkach przygranicznych dysydenci nadal znajdowali azyl. Choć Bogusław Leszczyński, syn Rafała, wojewody bełzkiego, wrócił na łono Kościoła katolickiego, utrzymał wszystkie przywileje dla innowierców. Stale wzrastała liczba różnojęzycznych mieszkańców miasta. Jak głosi tekst z 1639 r. w gałce wieży ratuszowej: „Linguis post vernaculam Latina, Germanica, Gallica, Italica solide et elegan-ter loąuebatur, etiam Hispanicae non ignarus nec et Graecae...

Wzmocniona pozycja Leszna jako ośrodka intelektualnego - od czasu osiedlenia się tu wielkiego filozofa i pedagoga Jana Amosa Komeńskiego oraz uczonego przyrodnika i lekarza Jana Jonstona - znalazła też odpowiednik w jego statusie społeczno-gospodarczym. Znakomici fachowcy z różnych dziedzin, którzy wpisali się na listę obywateli leszczyńskich, przyczynili się do wzrostu zamożności swej nowej ojczyzny. Rosnąca zasobność miasta i jego właścicieli odzwier­ciedliła się także w rozwoju przestrzennym i jego zabudowie. Skok ilościowy ludności był w tym czasie bardzo duży; granice miasta lo­kacyjnego były za ciasne. Powstaje Nowy Rynek - z wzniesionym w tym czasie w pobliżu zborem Sw. Krzyża. Miasto rozwija się we wszystkich kierunkach w stosunku do zasięgu wcześniejszych umoc­nień. Zasięg i kształt nowych obwarowań znamy zarówno z planów, jak i z widoków miasta. Były to obwarowania ziemne, bastionowe, typu staroholenderskiego, którego twórcy upatrujemy w osobie Ja­na Dekana ": „...Civis Lesznensis, consularis et philomates" - tak sam siebie nazwał we wstępie do tłumaczenia dzieła Uffana D i e g a ii. Trattado delia Artilleria z 1613 r. Tłumaczenia dokonał Dekan na zlecenie Abrahama Ciświckiego, ówczesnego współwłaściciela Rydzyny, który w swym dziedzicznym Zbąszyniu zaprojektował pier­wszą w Wielkopolsce rezydencję typu „palazzo in fortezza" - pa­łacu otoczonego potężnymi obwarowaniami typu staroholenderskie­go. W starszej literaturze przyjmowano, że właśnie Jan Dekan był twórcą twierdzy zbąszyńskiej. Wydaje się, że ważna pozycja Dekana w Lesznie wypływała nie z faktu tłumaczenia i wydania tu owego włoskiego traktatu militarnego (co zresztą nastąpiło po sfor­mułowaniu tekstu z 1639 r., znalezionego w gałce wieży ratuszo­wej), lecz z konkretnego działania na rzecz miasta, w tym wypadku z zaprojektowania i zrealizowania jego systemu obronnego. System staroholenderski zrealizowany w Lesznie był bardzo wczesnym przy­kładem, biorąc pod uwagę, że pierwszy traktat Samuela Marolois propagujący ten typ obwałowań ziemnych ukazał się w 1615 r., a szerzej go rozpowszechnił toruńczyk działający w Niderlandach Adam Freytag, który swą „architectura militaris" opublikował w Leydzie w 1631 r. Relikty wałów - wymagające badań - zachowały się na północ od dawnego pałacu Leszczyńskich - Sułkowskich. Ze źró­dła z końca XVII w. wiemy, że szerokość wału w pobliżu Bramy Święciechowskiej wynosiła 161/4 łokcia, tj. ok. 8 m. Wysokie wie­że mieszczące bramy wjazdowe do miasta — których widok przeka-

żuje nam rysunek Wernera — miały raczej już w tym czasie cha­rakter bardzo tradycyjny; niemniej były ciągle jeszcze używane. Bramę Poznańską wzniesiono w 1652 r.19

W obrębie nowych fortyfikacji miejskich znalazła się również re­zydencja właścicieli miasta, usytuowana przy Bramie Gronowskiej. W omówionym już dokumencie z 1694 r. średniowieczna siedziba Leszczyńskich, otoczona fosą, i zamek renesansowy są ze sobą po­wiązane. Pewna przesłanką do bliższego ustalenia sytuacji rezyden­cji renesansowej może być także plan „upiększenia" ogrodu dwor­skiego z 1845 r., który jest właściwie projektem założenia parku na miejscu dziedzińca honorowego przed pałacem Sułkowskich. Na ty­łach pałacu i po jego północnej i południowej stronie zaznaczono odmiennie (ołówkiem) kwatery regularnego ogrodu, na pewno relikty pięknego ogrodu włoskiego wspomnianego przez Komeńskiego. Bu­dynki czy budynek przy ul. Osieckiej, który Karwowski (a za nim cała dotychczasowa literatura) uważał za zamek Leszczyńskich i który rozebrano w 1845 r., był może reliktem zabudowy gospodarczej czy oficyn, w których znajdować się mogły pokoje gościnne - może dopiero z końca XVII w., na co wskazywałyby raczej już w du­chu baroku bogate dekoracje sufitu. Pewne relikty tej zabudowy wykorzystano, jak podaje Swiderski, „jako fundament i piwni­ce" w związku z budową szpitala przy ul. Osieckiej w 1902 r. W konkluzji swoich wywodów pisze: „Teren na który składają się ogrody i zabudowania S. S. Elżbietanek, sądu, gimnazjum, dalej kamienice na pn. stronie ul. Osieckiej położone, oraz plac Kościuszki, tworzył kompleks dawniejszych gmachów i parków Leszczyńskich". Z tym że trzeba dodać, iż główny budynek rezydencji Leszczyńskich znaj­dował się nie - jak dotąd przypuszczano - przy ul. Osieckiej, a na miejscu późniejszego pałacu Sułkowskich.

Renesansowa rezydencja Leszczyńskich mogła być zamkiem z czterema basztami i wewnętrznym arkadowym dziedzińcem. Tak w każdym razie przedstawiała się na rycinie na karcie tytułowej panegiryku Samuela ze Skrzypny Twardowskiego, Pałac Leszczyński..., wydanego w Lesznie w 1643 r. Zaginioną w czasie ostatniej wojny rycinę tak opisuje K. Estreicher: „Rycina z datą 1643, przedstawia wyobrażenie pałacu z lotu ptaka i front 3 - piętrowy, ozdobiony licznymi kolumnami. Przed frontem dwa posągi niewieś­cie, trzymające tarczę z herbem Wieniawa. Również pod bramą pała­cu tarcza. Od głównego gmachu ciągnie się prostokąt budynków bocz­nych. W środku podwórze z fontanną. Po bokach tego prostokąta 4 wieże z chorągwiami i tarczami" ; jest to zapewne wyidealizowa­ne wyobrażenie zamku w Lesznie. Natomiast opis pałacu w tym poemacie ma już zupełnie charakter bajkowy:

„Tu sława ... kosztowny pałac zbudowała

            Jest z marmuru czarnego w kwadrat zbudowany

Alabastrem tak ślicznie biało przeplatany

  Zaraz w jego arei z marmurów mienionych

  Podawa się fontanna na czterech złoconych

          Lwach stojąca, odlanych z koryntyjskiej miedzi

       W górze ganki około, wszystkie marmurowe...

                                        ... A takimiż kolory świecą się i wieże,

  których cztery - a każda rogu swego strzeże

                                       I kwadratu pałacu...

      A na srebrnych podstawkach nimfy złote - lite

   Głowy żubrze trzymają w dyjamencie ryte:...

    To jest dom, to i z wielu dziedziczna Wieniawa

      Leszczyńskiego na Lesznie Hrabię Bogusława."

Sam Twardowski trzy podobne pałace opisuje w innych utworach, tak więc nie można tego opisu traktować jako przekazu źródłowego - podobnie jak i ryciny zamku i panoramy miasta (zapewne raz jeszcze wykorzystanej przez wydawcę w innym panegiryku) nie można uznać za wierny przekaz ikonograficzny. Na pewno jednak w XVII w. Leszczyńscy - należący do czołowej magnaterii wielko­polskiej - mieli w rodowej siedzibie okazałą rezydencje. Pozostaje jeszcze czas jej datowania. Kolumny zdobiące elewację zamku wska­zywałyby już na wiek XVII (choć i pierwsza połowa też byłaby za wczesna), lecz było dziwne, że zamek wzniesiony już za czasów Komeńskiego nie znalazł wzmianki w jego opisie. Mógł więc go wznieść Rafał Leszczyński, starosta radziejowski (1526—1592), jeden z naj­bogatszych magnatów wielkopolskich, który zainicjował budowę pięknego zamku w Baranowie i przebudowę rezydencji w Gołuchowie. Sprawa wymaga jeszcze dalszych badań.

Pierwsza połowa XVII w. była okresem wyjątkowo pomyślnym dla architektury Leszna. Szczególną ozdobą miasta i symbolem jego zasobności była wzniesiona w tym czasie siedziba władz miejskich - ratusz. Czas jego budowy jest dokładnie określony w tekście z wieży ratuszowej: w czerwcu 1637 r. położono kamień węgielny, a w październiku 1639 r. zakończono budowę wieży. Koszt budowy wynosił 21 000 florenów polskich, czyli 7 000 talarów, co uzyskano ze zbiórek wśród mieszczaństwa. Właściciel miasta - od 1637 r. Bogusław Leszczyński - ofiarował na ten cel potrzebne drewno. We wschodnią elewację ratusza wmontowane są płyty z pierwszej budowli ratuszowej z inicjałami: lewa „ISDBITW", a prawa „ICL 1639" odczytanymi przez Voigta i poprawionymi przez Bickericha w następujący sposób: „In Sanctam Dei Benedictionem Istam Turri" - „Instruxit Civitas Lesnensis 1639". Obaj badacze niemieccy przeoczyli literę „W" na końcu pierwszej tablicy. Kata­log zabytków odczytuje ją ze znakiem zapytania jako „Woyde". Stylistycznie nie brzmi to dobrze; niemniej litera „W" może być jedynie inicjałem nazwiska. Wiadomo, że Woyda odbudował ratusz po pożarze w 1656 r. i podwyższył wieżę ratuszową w 1660 r. Czy jest możliwe, aby Woyda rzeczywiście projektował ratusz w 1636 r.? Działałby wówczas zawodowo wyjątkowo długo: od 1661 r. był nie­przerwanie do 1690 r. budowniczym miejskim i starszym cechu mu­rarzy. Bardzo niewiele mamy danych biograficznych o leszczyńskim budowniczym. Dziad jego był sołtysem w miejscowości Heinzendorf na Śląsku", skąd zapewne wyemigrował ojciec Marcina Woydy - Piotr. W 1648 r. urodził się w Lesznie syn budowniczego - Marcin Teofil, uwieczniony na płycie nagrobnej wmurowanej w północną elewację kościoła Sw. Jana. Czy jednak Marcin Woyda był czynnym budowniczym w 1637 r. - wymaga jeszcze badań archiwalnych. Wzniesiony w latach 1637—1639 ratusz był budowlą wspaniałą; Komeński pisał, że nie miał równego sobie w całej Wielkopolsce, poza - ratuszem w Poznaniu. Najstarszą wzmianką o ratuszu leszczyńskim są słowa poety Jana Heermanna z 1642 r.: „nowy pięknie wzniesio­ny ratusz, w którym Prawo i Sprawiedliwość maja swoją siedzibę, a także domy, w ubiegłym i bieżącym roku ozdobnie - przez pa­nów zbudowane nadały Rynkowi okazały wygląd". Alegoria „Justizii" z mieczem i wagą w ręku przetrwała do dziś w kamiennym kartuszu ponad wejściem wschodnim do ratusza; późnorenesansowy maszkaron w jego dekoracji wskazuje, iż pochodzi on z pierwszej budowli ratuszowej. Ratusz ten, jako symbol zasobności i piękna miasta, uwiecznił rytownik krakowski Tscherning na najstarszej panoramie Leszna z 1650 r. Siedziba władz miejskich widnieje na niej jako okazały gmach zwieńczony attyką ze sterczynami i wzbo­gacony wieżą, wcale nie „małą", jak tego chcą badacze. Widok jest na pewno wyidealizowany i nie może być traktowany jako przekaz ikonograficzny tej wierności, co późniejsze rysunki Wernera. Zawie­ra on jednak elementy wzięte z natury, jak fortyfikacje bastionowe, bramy miejskie (na pewno przerysowane i zniekształcone - raczej tylko ich symbole), a przede wszystkim ratusz z attyką - elemen­tem głównie kojarzącym się z ratuszem poznańskim, a jednocześnie - prawdopodobnym u architekta wywodzącego się ze Śląska, gdzie zamki i ratusze renesansowe często wieńczono w ten sposób.

W radzie miejskiej urzędującej w ratuszu zasiadali wyłącznie dy­sydenci; katolicy nie mieli żadnej reprezentacji. W końcu XVI w. ściślej w r. 1592 i 1599 Zofia Leszczyńska z wybitnie kontrreformacyjnego rodu Opalińskich czyniła bezskuteczne próby przywrócenia w Lesznie parafii katolickiej. Dopiero jednak po jej śmierci, w po­czątkach XVII w. dla nielicznych zresztą katolików leszczyńskich ufundowano kościół pod wezwaniem Św. Ducha i Św. Barbary przy ul. Szeroki Rów, w miejscu gdzie później wzniesiono Hotel Polski. Nacisk kontrreformacji w Wielkopolsce, reprezentowanej m.in. oso­bą biskupa Andrzeja Opalińskiego, na zwrot katolikom kościołów oddanych niegdyś dysydentom, doprowadził również do tego, że Bo­gusław Leszczyński zobowiązał się oddać kościół Św. Mikołaja pierwotnemu jego gospodarzowi. Jednocześnie jednak w 1652 r. wydał braciom czeskim przywilej na wybudowanie własnego kościoła z wie­żami i dzwonami, także mieszkań dla duchownych i sług kościel­nych. Zaraz w tym samym roku położono kamień węgielny pod nowy zbór, który wykończono w 1654 r., jak o tym informuje napis na płycie wieży: „Aedes sacrates coetus Christi Lesnensis confessionis Bohemicae fundavit anno MDCLII, erexit MDCLIII, exornavit MDCLIV." Również zegar słoneczny na szkarpie od południa nosi datę „1653" i (nie rozwiązane dotąd) inicjały „NGL". Bickerich wy­sunął słuszną zapewne tezę, że twórcą kościoła był Marcin Woyda - którego w spisie ludności z 1657 r. określa się jako budowniczego kościelnego („Kirchenbaumeister"). Hipoteza ta, w ogóle nie podjęta w późniejszej literaturze, ma wszelkie cechy prawdopo­dobieństwa. Rodzina Woydów była ściśle związana z gminą Jednoty i zapewne wnuk Marcina - Karol Gotfryd Woyda - był tu pasto­rem. Potwierdzają to płyty nagrobne tej rodziny wmurowane w ścia­ny kościoła Św. Jana. Wysoka pozycja Marcina Woydy w radzie miejskiej i piastowany przezeń od 1661 do 1690 r. urząd budowni­czego miejskiego oraz starszeństwo w cechu musiały mieć jakieś uzasadnienie w większych realizacjach na terenie Leszna.

Zbór Świętego Jana był niewątpliwie poza ratuszem ta­ką prestiżową budowlą. Znacznie większy od gotyckiego jeszcze koś­cioła parafialnego, który był przecież pierwotnie kościołem wiejskim, posiadał też wysoką wieżę, która zawsze była symbolem prestiżu społecznego. Już Kohte zwracał uwagę na nawrót do gotyckich tra­dycji w bryle kościoła Św. Jana. Jednoprzestrzenny kościół z wielobocznym oszkarpowanym prezbiterium, wysoką wieżą od zachodu, nietynkowany, był zapewne także manifestacją przeciw lansowanej przez kontrreformację architekturze barokowej, zwykle tynkowanej. W świetle badań P. Banasia nad architekturą zborową na Śląsku, skąd wywodził się także Woyda, okazuje się, że nie była .to specyfika ani Leszna, ani Wielkopolski nawet. Jego zdaniem w ogóle „pierwsze kościoły wznoszone przez protestantów stanowią w zasadzie kontynu­ację typów wykształconych przez późne średniowiecze..." Analiza murów obwodowych kościoła Św. Jana wskazuje na jednorodność całej budowli; wszędzie, zarówno w przezbiterium jak i we wieży i nawie, występuje identyczna cegła i ten sam wątek. Tak więc wzmianka o budowie wieży w 1668 r., w dziesięć lat po koście­le, dotyczyć może raczej tylko hełmu. Obecny hełm na wieży zboru jest wynikiem zniekształcającej odbudowy - rekonstrukcji z 1828 r.: pierwotny, przedstawiony na starych widokach, bardziej jest podobny do hełmu ratuszowego - również dzieła Woydy z 1660 r. Rozwią­zanie wież - z najwyższą kondygnacją ośmioboczną - w obu bu­dowlach jest bliskie. Zbór Św. Jana ugruntował pewną tradycję na terenie związanym z Lesznem, a mianowicie pozostawiania elewacji w surowej cegle, bez tynków. Przejął to zbór Sw. Krzyża w Lesznie i późniejszy - z lat osiemdziesiątych XVIII w. — zbór w Rydzynie, a nawet kościół cystersów w Przemęcie (w przebudowie Catenazziego).

W 1633 r., w związku z utworzeniem gminy luterskiej, zezwolił Rafał Leszczyński na wybudowanie kościoła na podarowanym jej placu przy tzw. Nowym Rynku. Panująca w 1634 r. zaraza nie po­wstrzymała realizacji budowli, pod którą kamień węgielny położono 3 maja tego roku. W 1635 r. kościół poświęcono - w świetle współ­czesnych wzmianek Komeniusza i Halfelda był to budynek konstruk­cji drewnianej, z wieżą, obszerny, lecz skromny od zewnątrz; we wnętrzu sprawiał „dobre wrażenie".

W 1628 r. wzniesiono synagogę - zapewne w tym samym miejscu, co dzisiejsza, znacznie zresztą przebudowana". O jej kształcie ar­chitektonicznym niczego nie wiemy.

A jak przedstawiała się w tym czasie kamienica miesz­czańska? Reliktami pięknej zabudowy przyrynkowej, o której pisał poeta Heermann, są - oczywiście częściowo później przebudowane - dwie kamienice: pod numerem 16 w pierzei północnej i na­rożna podcieniowa kamienica nr 29, która uchodzi za najstarszą ka­mienicę w Lesznie. Jej czas powstania (bez źródłowego jednak po­twierdzenia) podaje się na ok. 1634 r. Ciężkie kamienne kolumny podcienia rzeczywiście odpowiadałyby tej metryce. Rozplanowanie bardzo szerokiej 3-pasmowej kamienicy uległo z biegiem czasu róż­nym odkształceniom, podobnie jak i fasada. Kamienica ta należała do nielicznych zapewne w Lesznie kamienic podcieniowych; plan miasta z 1793 r. pokazuje nam tylko trzy takie rozwiązania - wszy­stkie w pierzei wschodniej. To samo potwierdzają akta budowlane z XIX w. Podcienia w kamienicach murowanych były zapewne for­mą przejętą z wcześniejszego budownictwa drewnianego, stopniowo eliminowaną zarządzeniami władz miejskich. Obowiązującym zdaje się typem była dość skromna kamienica szczytowa, 1-piętrowa. Ta­ką prezentuje się też pochodząca z pierwszej połowy XVII w. ka­mienica nr 16 z bardzo starą tradycją apteki. Kamienica ma ponad portalem datę „1635", wprawdzie wtórnie wykonaną - ale zapewne wg starszego napisu. Według tradycji jest to kamienica Jana Jonstona, wielkiego przyrodnika i filozofa ze Szkocji, nadwornego le­karza wojewody bełzkiego Rafała Leszczyńskiego, zamieszkałego w Lesznie do pożaru w 1656 r. To tutaj - w przestronnych piwni­cach przyrynkowej kamienicy - miał rzekomo przeprowadzać swe doświadczenia. Tradycje apteczne tej kamienicy są odległe: w 1788 r. Aleksander Józef Sułkowski nadał przywilej prowadzenia apteki nie­jakiemu Albertowi Klewertowi. Mogły te tradycje być jeszcze star­sze: żoną Jonstona była Krystyna córka Samuela Hortensjusza ap­tekarza ze Wschowy, która mogła kontynuować rodzinne tradycje zawodowe. Mimo późniejszych przebudów kamienica utrzymała pier­wotne rozplanowanie, powtarzane następnie wielokrotnie: układ dwu­pasmowy o stosunku przelotowej sieni do lokalu handlowego prawie 1:1. Wejście do sklepu prowadzi z sieni. Wnętrza w układzie 3-traktowym zachowały stare sklepienia. Głębokie silnie rozglifione ościeża portalu mogą kryć zamurowane wnęki sediliowe - element bar­dzo charakterystyczny dla kamienic leszczyńskich. Jeszcze do ostat­nich czasów zachował się na miejscu stary moździerz aptekarski, przekazany już po ostatniej wojnie do Muzeum Farmacji w Krako­wie. Można przypuszczać, że zabudowa mieszczańska poza rynkiem była drewniana lub o konstrukcji drewnianej. Jeszcze pod koniec XVII w. murarze w cechu są bardzo nieliczni; natomiast w protokołach rady miejskiej spotykamy bardzo wielu cieśli.

W pierwszej połowie XVII w. rozkwitła w Lesznie również sztu­ka drukarska. Na usługach Jednoty braci czeskich działała drukarnia prowadzona zrazu przez Mateusza Krokoczyńskiego, a po nim przez uchodźcę z Moraw Daniela Vetterusa, ożenionego z wychowanką Komeńskiego — „jasnowidzącą" Krystyną Poniatowską. Yetterus obsługiwał nie tylko Jednotę, ale również krajowe środowiska innowiercze i w ogóle intelektualne. Jego wy­dawnictwa - niekiedy dość bogato ilustrowane, jak wspomniana już „Archelia" czy panegiryki Samuela ze Skrzypny Twardowskiego - stały na dobrym poziomie. Przede wszystkim jednak u Yetterusa ukazywały się dzieła Komeńskiego, który czasem - gdy macierzysta drukarnia była przeciążona - oddawał je do drugiej tłoczni lesz­czyńskiej: do Wiganda Funcka. Funck przeniósł się do Leszna w 1634 r. z Głogowa, gdzie jego ojciec Joachim też prowadził dru­karnię. Funck obsługiwał środowisko niemieckie i luterskie; w jego tłoczni ukazywały się raczej drobne utwory o lokalnym znaczeniu, jak np. wspomniane poezje Heermanna.

Wspaniały rozkwit miasta, o którym tak pisał Jan Amos Komeński: „rozrosło się Leszno przez dobudowanie licznych ulic do bardzo wielkiego miasta, posiadającego 3 rynki, 4 kościoły, słynne gimna­zjum, ponad 20 ulic, 1600 domów, obywateli umieszczonych w spi­sie do 2 tysięcy..." - zahamowało zniszczenie w czasach potopu szwedzkiego. W odwet za jawne sprzyjanie Szwedom przez dysydenckich mieszkańców Leszna wojska polskie spaliły je w 1656 r.