Autor

   Julian Szpunar

Tytuł

  Trzy sławy powiatu leszczyńskiego

Źródło

 „Głos Leszczyński” z dnia 8 sierpnia 1937 r

Uwagi

 

 

Między wielkim człowiekiem a śro­dowiskiem, gdzie się urodził i z któ­rego wyszedł, zachodzi ścisły związek, którego jednak nie udało się dotychczas naukowo uzasadnić i wszechstronnie oświetlić. Faktem jest niewątpliwym, że wszyscy ci ludzie noszą na sobie piętno pochodzenia, że tęsknią do stron rodzinnych, że rozsła­wiają je w rozmaity sposób a dana miejscowość chlubi się słusznie tym, że była kolebką wielkiej osobistości.

      Leszno, a raczej powiat miał ich sporo, jednak trzy nazwiska, trzy po­stacie przeszły do historii kultury narodu ku nieprzemijającej sławie nasze­go granicznego kąta. Z wieku i urzędu należy się pierwszeństwo znakomite­mu humaniście, sekretarzowi królowej Bony i arcybiskupowi gnieźnieńskiemu Andrzejowi Krzyckiemu, urodzonemu nad uroczym jeziorem w Krzycku Ma­łym w r. 1482, zmarłym w Krakowie w r. 1537, a pochowanym w katedrze gnieźnieńskiej. Kształcił się w Krako­wie i we Włoszech, skąd wyniósł ogładę zachodnią i skłonności do ota­czania się cudzoziemcami. Po powro­cie do kraju zostaje kanonikiem poznańskim i dzięki protekcji swego wu­ja biskupa Tomickiego wspina się szybko w hierarchii duchownej, piastu­jąc kolejno biskupstwo w Przemyślu, Płocku, a w końcu zostaje arcybis­kupem gnieźnieńskim i prymasem. Kościół nie miał z niego wielkiego po­żytku, gdyż nie był kapłanem z po­wołania, ale za to kancelaria królewska posługiwała się często jego wy­bitnymi zdolnościami w zawiłych spra­wach dyplomatycznych. Pisał wiele, wyłącznie po łacinie, stąd mało jest znany szerszemu ogółowi. Wiersze je­go są różnorodne, od patriotycznych i religijnych do satyrycznych i miłos­nych o zabarwieniu pornograficznym. Jako mecenas sztuki i literatury za­słynął w Polsce szeroko a jego wiel­ką zasługą jest opieka, jaką roztoczył nad największym poetą łacińskim swe­go czasu, synem chłopa wielkopolskie­go, Klemensem Janickim (1510—1593).

      Z licznej spuścizny literackiej Krzyckiego pozwolę sobie przytoczyć mały jego wierszyk patriotyczny, pod tytułem "Nagrobek Rzeczypospolitej."

 

Wskutek   rozruchów,   niezgody   rycerzy.

Rzeczypospolita w bezmocy już leży

Dotąd daremnie w przymierzu złe wrogi

Boje toczyły, chcąc zwichnąć jej nogi

   Wolność szkodliwa, szał   niecnej  przvwały,

   Wiara wzgardzona przyczyną zatraty,

   W służbę oddana haniebnej sprośności

   Zła  nie  leczyła, więc słabła w gnuśności.trzyslawy 

W krwi wnet rozeszłe nasienie trucizny

Zła było źródłem i   grobem Ojczyzny.

Tylko religia zwątlone już siły

Z królem jej wiernym dźwigała z mogiły.

    Przez nich wspierane ostały się dwory,

    Nimi wzgardziwszy, wyrosły potwory: 

    Waśnie i spiski sprzysięgły się skrycie

    Grożąc już śmiercią. Rzeczypospolicie.

Płaczcie  dostojni,  płacz  ślepy   narodzie,

Ze zgubą Ojczyzny i biedą w zagrodzie.

 

Drugim z kolei jest znakomity kompozytor i dyrygent opery warszawskiej Karol Kurpiński, urodzony w Włoszakowicach w r. 1785, zmarły w Warszawie w r. 1857. W przeciwieńst­wie do Andrzeja Krzyckiego, Kurpiński był samoukiem i wszystko zawdzięczał zdolnościom, wielkiej ambicji, oraz nieustannej pracy nad sobą. On utorował drogę Moniuszce przez napi­sanie kilkunastu oper, z których naj­bardziej znane są „Nowe Krakowiaki" i „Zamek na Czorstynie" grany z wielkim powodzeniem przed kilku laty w Lesznie. Poza tym znamy go wszyscy jako autora pięknego poloneza „Gdy człek w polski taniec stanie" (Mylnie, przypisany Dembińskicmu w broszurze „Wstań pieśni, leć a dzwoń" str. 17} i melodii do słów „Warszawian­ki". Kazimierza Delawigne. Jego fugę osnutą na temacie mazurka „Jeszcze Polska nie zginęła" grano z wielkim powodzeniem w Teatrze Narodowym w Warszawie dnia l stycznia 1831 r., w czasie powstania listopadowego. Jako kapelmistrz opery warszawskiej wystawił takie arcydzieła, jak „Don Juan'' Mozarta, „Tankred" Rossiniego, „Wol­nego Strzelca" Webera i inne. Jeszcze za życia otaczała go wielka sława, cze­go dowodem medal, wybity na jego cześć.

 

 

      Trzecią z rzędu wybitną postacią jest słynny ramociarz August Wilkoński, urodzony w Kąkolewie w r. 1805, zmarły w Siekierkach w r. 1852. Bierze czynny udział w powstaniu listopadowym, przekradając się dwukrotnie przez silnie strzeżoną granicę co dowodzi jego patriotyzmu i wielkiej odwagi. Po upadku powstania, wra­ca do Księstwa, ale dostaje się do wię­zienia, skąd dostaje jednodniowy ur­lop na zawarcie ślubu ze słynną pó­źniej powieściopisarką Paulina z Lauczów mieszkającą z matką wdową w Siekierkach pod Poznaniem.

Po odsiedzeniu kary udają się mał­żonkowie do Królestwa, gdzie prze­bywają w różnych miejscowościach lat szesnaście. Był to najpiękniejszy okres w ich życiu. Państwo Wilkońscy prowadzą życie na wielką skale, bawią się i pracują. Od r. 1842 pisze Wilkoński swe niezrównane „Ramoty i ramotki", które i dziś jeszcze są przemiłą i ciekawą lekturą. Posądzony nie­winnie o szpiegostwo, dostaje silę do więzienia w Zamościu a w r. 1851 Paskiewicz wydala małżonków z granic Królestwa. Paulina przeżyła męża o 23 lata, każąc się pochować obok nie­go w Siekierkach.

      Korzystając wiec z Tygodnia Le­szna, przypominamy Obywatelom miasta i miłym Gościom te trzy wybitne postaci, zrodzone w naszych stronach, świadczące aż nadto wymownie o roli kulturalnej ziemi Leszczyńskich i Sułkowskich, jaką odegrała w odległej i bliższej przeszłości. Powiat leszczyń­ski, chociaż leży na rubieżach zacho­dnich naszego Państwa, był niegdyś polskim, jest nim teraz i zawsze pol­skim zostanie.