Autor

Jerzy Zielonka

Tytuł

Zbrodnie na szlaku Flescha i Sommera

Źródło

Panorama Leszczyńska 20 luty 2003

Uwagi

 

 

Obywatele polscy - Ludwik Majchrzak i Jan Wildel z Bydgoszczy zostali skazani na karę śmierci przez nazistowski sąd specjalny za rzekome wystąpienia przeciwko Niemcom w pierwszych dniach woj­ny w 1939r. Dowody świadczyły, że byli niewinni. Dzieci straconych czy­niły w Niemczech starania o rehabi­litację ojców i uzyskały uchylenie wyroków, co otworzyło drogę do wy­stąpienia o odszkodowania. Niemiecki tygodnik „Der Spiegel" sygnalizuje, że rząd Niemiec czeka teraz nowa fala roszczeń. Rezultaty starań bydgoszczan stawiają obec­nie w nowej sytuacji prawnej pro­blem odpowiedzialności za sądowe zbrodnie nazistowskie. Dla Wielko­polan pojawia się realna możliwość unieważnienia wyroków sądów spe­cjalnych, które skazywały na śmierć we wrześniu i październiku 1939r.

21 października 1939r. o godz. 10.15 pod murem więziennym przy Placu Kościuszki w Lesznie roz­strzelano 20 Polaków. Egzekucję przeprowadzono na podstawie wyro­ków sądu doraźnego (Standgericht). Machi­na zbrodni działała w sposób zorganizowa­ny, bez poszanowania podstawowych zasad prawa. Rankiem z Po­znania zjechało do Leszna komando spe­cjalne policji bezpie­czeństwa (Einsatzgruppe VI, Binsatzkommando nr 14), któ­rym dowodził SS - Sturmbannfuhrer Gerhard Plesch. W jego skład wchodziły: sąd doraźny - przewodni­czył mu Flesch oraz pluton egzekucyjny - dowodził nim podofi­cer SS-Untersturmfűhrer Appfelstädt.

Przed sadem stanę­ło 53 mieszkańców Leszna, Osiecznej i gminy Włoszakowice. Rozprawa trwała trzy godziny, co daje po trzy i pół minuty na jednego osądzonego. 23 osoby uniewinniono, aby zachować pozory sprawiedliwości, a 30 skazano na śmierć i wyroki wykonano tego sa­mego dnia (Leszno - 20, Osieczna - 3, Włoszakowice - 7). Zarzuty? „Do­bry Polak", „przywódca narodow­ców", „harcerz". Kierowano się wy­łącznie „czarną listą", na której uprzednio umieszczono nazwiska polskich działaczy społecznych, a także opiniami trzech biegłych — miejscowych Niemców. Największy wpływ na decyzje sądu miał leszczyński pastor Wolfgang Bickerich - junior.

Treści wyroku nie znamy, bo w polskich archiwach nie zachował się protokół z rozprawy. Jej przebieg śledził niemiecki prokurator okręgo­wy Wilhelm Verloren z Leszna i trzy dni po egzekucji sporządził raport, który obnaża działania Standgerichtu. Napisał w nim, iż skazani byli nielegalnymi więźniami gestapo, bo nie wydano nakazów aresztowania; że w procesie nie występowali ani obrońcy, ani oskarżyciel, a zarzuty stawiał przewodniczący składu sę­dziowskiego „na podstawie wła­snych pisemnych notatek”; że do głosu dopuszczono tylko jednego świadka, a biegli pytani byli wyłącz­nie „o polityczne postawy oskarżo­nych”. Verloren opisuje też zna­mienny epizod z leszczyńskiej egze­kucji:

„W pierwszej dziesiątce rozstrze­lanych - przez przeoczenie - jeden ze skazanych stał zupełnie nietknię­ty. Strzelano do niego ponownie. Na­stępnie lekarz stwierdził śmierć. W większości przypadków było ko­nieczne dobijanie z pistoletu. Lud­ność cywilna zawiadomiona poprzedniego dnia przyglądała się egzekucji z oddalenia ok. 40 — 50 metrów”.

W południowo – zachodniej Wiel­kopolsce działały dwa komanda śmierci z Poznania: nr 14 Gerharda Plescha i nr 15 — SS-Obersturmbannfűhrera Franza Sommera. Swój szlak znaczyły zbiorowymi mo­giłami, m. in. w Gostyniu, Kościanie, Krobi, Poniecu i Śmiglu. Precedens w sprawie bydgoskiej daje także możność unieważnienia wyroków sądów doraźnych policji bezpieczeń­stwa, które działały później, a bez­podstawnie skazywały na śmierć Po­laków zamordowanych min. w Por­cie VII w Poznaniu oraz w lasach go­styńskich, kościańskich, rawickich, rydzyńskich, śremskich i wolsztyńskich.

Punktem wyjścia jest unieważ­nienie wyroku. Wnioski w tej sprawie należy kierować do Trybunału Federalnego w Karlsruhe (Bundesgerichtshof, 76 125 Karlsruhe, Herrenstarsse 45a). Wymagane jest za­łączenie do wniosku ksero wyroku i protokółu z wykonania wyroku. Ro­dziny zamordowanych w większości nie dysponują tymi dokumentami, przeto Instytut Pamięci Narodowej zadeklarował pomoc w ich groma­dzeniu. Komunikat w tej sprawie ukaże się niebawem.

W Lesznie starania o rehabilita­cję swoich ojców podejmują rodziny kupców i działaczy narodowych roz­strzelanych 21 października 1939r., min śp. Bronisława Kotlarskiego i Stefana Samolewskiego.

-          Jest to dla nas bardzo ważne — powiedział „PL" Andrzej Kotlarski.

-          Nasi przodkowie nie byli przestęp­cami, nie zabijali i nie okradali nie­mieckich rodzin i dlatego domagać się będziemy ich rehabilitacji i za­dośćuczynienia.

Warto dodać, że z wnioskami o rehabilitację mogą występować wszyscy krewni, a o zadośćuczynie­nie - tylko współmałżonkowie i dzieci ofiar nazistowskich zbrodni sadowych.